Czyli jedno z największych objawień sceny R&B w tzw. „Playboyu dla czarnych”. Sexy? Dla mnie tak sobie. I niebardzo zaczynać karierę od sesji w „Kingu”.
Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies. Użycie cookies możesz skonfigurować w ustawieniach swojej przeglądarki.Więcej informacji.
Komentarze