Krok w tył: Abd Al Malik „Le 12 Septembre 2001”

Data: 11 września 2008 Autor: Komentarzy:

11 września 2001 był dramatem, w który pochłonął życie tysięcy osób. Jednak, tragedia, która zdarzyła się siedem lat temu nie skończyła się w chwili, gdy pochowaliśmy jej ofiary. Gdy wydawało się to niemal niemożliwe, po 11 nastał nowy dzień, 12 września, a z nim konsekwencje wrześniowych wydarzeń, które odczuwamy do dzisiaj. Abd Al Malik w swoim utworze zatytułowanym Le 12 Septembre 2001 opisuje właśnie wszystko to, co miało miejsce dzień po.

 

Niesamowicie żywiołowy, wręcz wściekły, pulsujący podkład muzyczny towarzyszy jednemu z najlepszych hip-hipowych tekstów, które słyszałam, jeśli nie są to w ogóle jedne z najdotkliwszych, najpoważniejszych słów napisanych kiedykolwiek do muzyki. Abd Al Malik swoją wizję świata po 09/11 opisuje z mało rozpowszechnionej w naszym zachodnim świecie perspektywy jednego z wielu, prostego wyznawcy islamu. Już na samym początku Le 12 Septembre 2001 zapewnia, że: gdybym nie posiadał wiary, byłoby mi wstyd za to, że jestem muzułmaninem. Następnie dodaje: po TYM, trzeba było pokazać światu, że my także byliśmy tylko ludźmi, i jeśli byli wśród nas szaleńcy, większość z nas nie myliła wiary z polityką. Choć sam tego nie wypowiada, ten ostatni zarzut Abd Al Malik zdaje się kierować do tych, którzy zaczęli od wytykania palcami zupełnie niezwiązanych z niczym muzułmanów, a skoczyli na zrzucaniu bomb na Bagdad, bo zaczęli myśleć, że może wszyscy są tacy sami. Ale zdaniem francuskiego rapera nie tylko synowie Mahometa odczuwają na sobie konsekwencje wydarzeń z 11 września. Wszyscy w tym tkwimy. Abd Al Malik rapuje o zdarzeniach, które miały miejsce w Hiszpanii (zamachy w madryckim metrze), Francji (sławne Nie! Unijnej Konstytucji), czy w Holandii (zabójstwo reżysera Theo Van Gogha). Zwraca uwagę na podziały, które powstały nie tylko w świecie Zachodu, ale w ogóle między ludźmi, ponieważ po wrześniu 2001 przestaliśmy sobie ufać. Codziennie obserwujemy, jak szerzą się podejrzenia, dramatycznie wzrasta brak poczucia bezpieczeństwa. Ma się wrażenie, że przed tym dniem siedem lat temu, jakby wcześniej nic nie istniało. Po zatarciu i przemieszaniu się wartości, pojęć, pozostaje nam teraz jedynie na nowo zdefiniowanie pojęcia ,,wojny”, ,,wroga”, ,,państwa”, ,,bezpieczeństwa”, zdekonstruowanie wszystkiego jak Deleuze, Derrida i Debray (swoją drogą, słyszeliście kiedyś, jak ktoś przechodziłby tak mistrzowsko od tuzów dekonstrukcjonizmu do Jay’a-Z? To też znak naszych czasów.) Gdy w telewizji zobaczycie dzisiaj sprawozdania z uroczystości upamiętniających tę niewątpliwą zbrodnię, zastanówcie się także, jak to wyglądało od innej strony, i jaką cenę za 11 września płacimy do dziś. Wszyscy w pewien sposób jesteśmy ofiarami ataków na WTC. Ale nie mylmy polityki z religią. Le 12 Septembre. Abd Al Malik, który, kiedy blizniacze wieze się zlamaly, już miał szalony flow. Do refleksji.

Komentarze

komentarzy