Jako osoba śledząca na bieżąco większość nowości i nowinek w muzycznym świecie, bywam czasem poważnie zmęczony. I nie wynika to absolutnie z faktu, że z w.w. powodu muszę wciąż mieć oczy i uszy otwarte, sporo czasu spędzam w internecie i słucham, oglądam, potem znów słucham by móc obejrzeć jeszcze raz. Męczy mnie po prostu czasem fakt, że właściwie z tygodnia na tydzień pojawiają się kolejne rzesze „cudownych odkryć”, „najlepszych głosów”, „niesamowitych osobowości” i innych takich – przypomina to trochę reklamy proszku, dzięki któremu wszystko będzie lepsze i bielsze niż dotychczas. Jak zwykle. Nie ustaję jednak w poszukiwaniach i staram się cierpliwie sprawdzić wszystko, co nowa twarz, a właściwie nowe gardło ma do zaoferowania. Nigdy nic nie wiadomo! Trafiło tym razem na Shontelle.
23-letnia Shontelle Layne pochodzi z Barbadosu (tak, taaak, już widzę te Wasze uśmieszki) i chodziła ze swoją młodszą koleżanką Rihanną do liceum (ach, ta wielka muzyczna rodzina!). Jak duże podobieństwa je łączą? Jak duże różnice je dzielą? Sprawdźcie sami, oglądając video do pierwszego singla Shontelle – „T-Shirt” z nadchodzącego dużymi krokami albumu „Shontelligence” (podobno miał ukazać się już ponad rok temu), którego premiera już 18. listopada.
Dla mnie wygląda i brzmi ładnie, ale na razie tylko tyle. Dostrzegam (może tylko ja?) zbyt spore podobieństwa do piosenek Beyonce („Irreplaceable”, any1?) i Rihanny (trochę jak duet z Ne-Yo, trochę jak „Take a Bow”). Może Shon zostanie kolejną (nic-nie-znaczącą) gwiazdeczką w stylu Christiny Milian, a może nie. Może jej kariera rozpocznie się cokolwiek niewinnie, by potem dojść do – zapewne bardzo przez samą zainteresowaną wyczekiwanego – samego szczytu? Poczekamy i zobaczymy, co jej wyszło z noszenia tej koszulki. Czy to możliwe, że puszczą ją w skarpetkach?
Okładka albumu:




Komentarze