
Na premierę krążka Space Invadas czekałem od dłuższego czasu. Wszystko wskazywało na to, że materiał będzie zdecydowanie wart uwagi. Płyta już jest. Zanim jednak o tym, parę słów o członkach Space Invadas.
Pod kosmiczną nazwą kryje się duet czyli Steve Spacek oraz producent Katalyst. Pierwszy, pochodzący z Anglii wokalista, na scenie działa już od 10 lat. Na początku współtworzył skład Spacek, z którym wydał 2 albumy („Curvatia” oraz „Vintage Hi-Tech”), następnie zdecydował się na karierę solową i wypuścił krążek „Spaceshift”. W jego muzyce słyszymy przede wszystkim wpływy soulu i elektroniki. Produkcje przeważnie są minimalistyczne, tętniące niskim, buczącym basem i bujającą perkusją. „Spaceshift” to prawdziwa bomba.
Katalyst to bardzo szczególny producent. Jego beaty przepełnione są funkim i bluesem, do tego charakterystyczne bębny i wysamplowane sekcje dęte lub smyczkowe. Na koncie ma dwa albumy, „Manipulating Agent i „What’s Happening”, na którym gościnnie udzielili się m.in. J-Live, Steve Spacek, Stephanie McKay oraz Diverse. Jego brzmienie kojarzy mi się trochę z tym, co robi David Holmes. Jeżeli znacie ścieżki dźwiękowe do Ocean’s 11 i tak dalej, to będziecie wiedzieć o co mi chodzi.
I tak tych dwóch panów postanowiło razem zrobić album. Space Invadas jest połączeniem specyficznego flow Spacek’a i szczególnego brzmienia Katalyst’a. Muzycy dogadali się świetnie i oddali w nasze ręce kawałek naprawdę dobrej, oryginalnej muzyki. Momentami jest futurystycznie (co nie zawsze do mnie przemawia) ale głównie jest funkowo, soulowo i bluesowo. Poniżej możecie sprawdzić dwa teledyski promujące „Soul: Fi”.
Space „Do it again”
Space Invadas ft. Buff 1 & RuC.L „Original”
Katalyst ft. Steve Spacek „How Bout Us” (z „What’s Happening”)


Komentarze