
Teraz coś dla tych, którym skrzypce kojarzą się wyłącznie z muzyką poważną, z góralskimi potańcówkami oraz ze złapanym ostatnio z 16 gramami zioła łódzkim raperem. Strung Out to wydany w 1970 roku album – dowód na to jak mocno funkujące mogą być instrumenty smyczkowe. Nagranie to popełnione zostało przez pana Gordona Staplesa, koncertmistrza z Orkiesty Symfonicznej Detroit, który w latach sześdziesiątych odpowiadał za sekcje smycznkowe motownowskich hitów. Niespecjalnie się o nim pamięta, ale nie ma co sie dziwić – w brzmieniu zdominowanym przez charakterystyczną perkusję, gitarę basową i instrumenty dęte ciężko były, żeby skrzypce grały… pierwsze skrzypce. Na Strung Out było inaczej i dzięki temu jest to absolutnie ekskluzywny, limitowany towar z katalogu Motown.
Materiał promowało tytułowe „Strung Out”, ale z najwiekszym uznaniem spotkał się utwór „Sounds Of the Zodiac” (nie mylić z zodiakiem na melanżu). Ciężko mi w sumie opisać własnymi słowami geniusz tego utworu, posłużę się cytatem z recenzji na PopMatters. „Pierwsza i trzecia część tego dzieła są na przemian trzymające w napięciu i nastrojowe (racja) niczym pająk powoli wijący swoją sieć (niech będzie, że tez racja). Natomiast środek utworu to nieokrzesany funk przenoszący słuchacza wprost do Sanctuary (kultowy klub na Manhattanie, nie byłem, wiec nie wiem czy racja)”. Niestety znalazłem link jedynie do środkowej części utworu, także wizji z pajączkiem niestety nie uświadczycie. Pozostając przy cytatach: „Wpadnij i daj się z nami wystrunować” – głosi napis na okładce albumu. Nie wypada odmówić, prawda?


Komentarze