
Brzmienie Motown Soundu w latach sześćdziesiątych było na tyle charakterystyczne i specyficzne, że średnio obeznany w katalogu wytwórni słuchacz szybko uczy się wyczuwać taką muzykę na kilometr. Ale zanim ten „dźwięk” został w pełni wyrobiony to musiał czerpać inspiracje z zewnątrz. Do tych inspiracji zaliczamy z pewnością zespół The Isley Brothers, który swoją kampanię wpływu na czarną muzykę rozpoczął w połowie lat pięćdziesiątych (i kontynuuje do dziś, bardzo ładny album Ron Isley wydał w zeszłym roku). Mieli nawet swój epizod w Motownie, ale o tym kiedy indziej. Dziś będzie o „Do You Love Me”, przeboju bardzo bliskim isleyowskiemu „Shout!” i jeszcze bliższym bliźniaczemu (wydanemu w tym samym miesiącu) „Twist & Shout”.
Utwór ten napisał sam Berry Gordy. Na początku z myślą o jeszcze anonimowej wówczas grupie The Temptations – singiel ten miał sprawić, że zespół Davida Ruffina zaistniałby na muzycznej mapie Stanów, ale jak wiemy, znakomicie sobie i bez niego poradził. Niedogadali się jak powinni z Gordym, skupili się na współpracy z inną wytwórnią z Detroit no i C.E.O. pozostał sam z ogromną żądzą nagrania tego przeboju. Chwilę później, dosłownie na korytarzu kwatery głównej Hitsville USA, natknął sie na członków grupy The Contours i spontanicznie złożył im wiadomo jaką propozycję. Znakomicie na tym Konturowcy wyszli – zyskali hit, dzięki któremu pamięta o nich znacznie wiecej ludzi niż grono motownowych zapaleńców do których należę. „Do You Love Me” pokonało nawet na Billboardzie wspomniane „Twist And Shout” Isleyów, doczekało się wielu coverów, a obecność utworu na ścieżce dźwiękowej do Dirty Dancing ostatecznie uczyniło przebój nieśmiertelnym. Klasyk, aż chce się zatańczyć Mashed Potato, nawet jak się nie wie co to jest Mashed Potato.


Komentarze