
Na temat SBTRKT’a słyszałem już tysiące przeróżnych opinii. Elektroniczni ortodoksi ganią go za zbytnią różnorodność oraz zaprzedanie „bassowych korzeni” na rzecz lżejszej muzyki. Inni cenią Londyńczyka właśnie za umiejętność efektownego łączenia oraz prób przemytu poszczególnych czynników pomiędzy tymi dwoma światami. Zaliczam się raczej do tej drugiej grupy, w końcu zeszłoroczny album urzędował w moich głośnikach przez spory czas. Posłuchajcie zatem jak SBTRKT buduje napięcie w marcu 2012.


Komentarze