Relacja: Raashan Ahmad & DJ Czarny/Tas w koszalińskim klubie Plastelina

Data: 22 kwietnia 2012 Autor: Komentarzy:


Myśleliście, że występ Teielte to jedyna rzecz na którą stać Koszalin? O nie, tym razem miasto, a przede wszystkim klub Plastelina zadziwiły piątkowymi występami. Tydzień po koncercie Pawła, gdy tak naprawdę emocje jeszcze nie opadły do końca, muzykoholicy szykowali się na prawdziwy szał związany z DJ Czarnym, TasemRaashanem Ahmadem.

DJ CzarnyTas zaczęli swój live act około godziny 23:00 i już od pierwszych minut zdobyli uznanie publiczności sięgając po klasyczną Stereofonię. To co teraz słyszysz to dźwięki stereo… jestem pewna, że po tych słowach wiele osób przypomniało sobie początki polskiego rapu. Przyznam się szczerze, że ja jednak siedziałam z wypiekami na twarzy, gdy w Plastelinie rozbrzmiały dźwięki Jeffa Lorbeara „Rain Dance”, utworu który jak wiemy został zsamplowany w „Crush On You” Lil’ Kim. Nie mogli lepiej trafić w mój gust! Podczas ponad półgodzinnego występu duet zaprezentował apogeum swoich muzycznych umiejętności.

Około północy Raashan Ahmad wszedł na podest (przepraszam, ciężko to nazwać sceną) i przywitał się z publicznością, choć jego przybycie do lokalu odnotowano już dużo wcześniej. Raper szybko policzył ilość osób na parkiecie, ale nawet kiedy skończył rachunek mówiąc ’27’ miał uśmiech na twarzy. I mogłabym teraz krzyczeć rozżalona z powodu fatalnej frekwencji, jednak tego nie zrobię, bo ta garstka osób, która przybyła na występ, swoją energią nadrabiała braki. Raashan przez cały występ utrzymywał wspaniały kontakt z publicznością, prosił onieśmielonych jego osobą fanów, żeby podchodzili bliżej, a przybijanym ‚piątkom’ i ‚żółwikom’ nie było końca. Raper doskonale wprowadził nas w klimat nietuzinkowego rapu, balansującego między funkiem, jazzem i soulem. Przy takich numerach jak „My Imagination”, „Beautiful Ugly” czy „Close” nie dało się stać w bezruchu. Nieustannie podniesione ręce w górze były doskonałym sygnałem, że wszyscy bawią się wyśmienicie, ale przede wszystkim czują szczerość, która płynęła z granych kawałków. Finałowe „FIGHT!” tylko utwierdziło mnie w przekonaniu jak wiele chwil radości i uśmiechu straciły osoby, które nie dotarły do Plasteliny. Choć krótko po tym oficjalna część występu dobiegła końca, wiem, że wariacje (m.in bitwa na skrecze) trwały do białego rana.

Podejrzewam, że koncert w Koszalinie był sporym wyzwaniem dla DJ Czarnego, TasaRaashana. Ciężko porównywać go do tych, które odbyły się w wielkich miastach takich jak Poznań czy Warszawa, ale z kolei nie można nie zaliczyć go do udanych występów. Niezależnie od tłumów czy fame’u trio gra z taką samą intensywnością. Chłopakom należą się wielkie brawa za pasję w którą ewidentnie wkładają swoje serca.

Fotorelację z imprezy możecie zobaczyć TUTAJ. Za zdjęcia serdecznie dziękujemy Emilii Kachnicz!

Komentarze

komentarzy