HO::PLA (Sobura live, Good Paul) – relacja z imprezy w koszalińskiej Plastelinie

Data: 29 sierpnia 2012 Autor: Komentarzy:

Muzyka i design. Takie hasło przyświecało organizatorom pierwszej edycji imprezy HO::PLA w Koszalinie. I jedno i drugie było sobotniej nocy wybitne.

HO::PLA to połączenie dwóch wyrazów HO::LO i Plastelina. HO::LO zajmuje się szyciem toreb miejskich ze zużytych bannerów reklamowych. Zamiast na wysypisko trafiają tym samym na ramiona wielu osób. Plastelina to najciekawszy koszaliński klub starający się prezentować dobrą, nowoczesną muzykę. Na dziedzińcu kamienicy, w której kiedyś znajdowała się fabryka cukierków, postanowiono zaprezentować wyroby zdolnych, młodych projektantów w czasie, kiedy obok w klubie grali zaproszeni muzycy. Swoje wyroby pokazały dziewczyny z duetu MadeLen, tworzące unikalne nadruki na torbach lnianych. Kollana Fashion pokazała swoje ręcznie zdobione buty. Katja Von Centka zaprezentowała portfele z kaset magnetofonowych, Ania Konieczna swoje kolczyki, a chłopaki z MeGusta fantastyczne hulajnogi. Oczywiście największe stanowisko miał projekt HO::LO. Odbywała się w nim w sumie równoległa impreza. Przez cały czas smutny i szary na co dzień dziedziniec stał się jasny, kolorowy, wesoły i zapełniony ludźmi. A co działo się w środku?

Tu rozgrzewał publikę lokalny zespół Lost Lady. Muzycy wchodzący w skład tej grupy tworzą na co dzień zespół Sylur grający funk. Na ten jeden wieczór zmienili nazwę, zagrali kilka utworów w stylistyce trip-hop i… się rozpadli. Kto nie widział Lost Lady w sobotę, nie zobaczy ich już nigdy. To była niespodzianka stworzona tylko na potrzeby HO::PLA. Tutaj znajdziecie jedynie próbkę. Trzeba przyznać, że publika została rozgrzana, ale najlepsze było dopiero przed nią. Po kilkunastu minutach przepięć kabelków na scenę wszedł Wojtek Sobura. Zaprezentował na żywo materiał ze swojej płyty Organic Lo-Fi, wydanej nakładem U Know Me Records. Sobura za pomocą Ableton puszczał podkład i grał do tego na akustycznej perkusji. Robiło to tak duże wrażenie, że na początku publika nie wiedziała jak się zachować. Przez chwilę stała nieruchomo, ale z czasem wchodziła w trans muzyki. Można było zamknąć oczy i przenieść się w krainę wyżej wymienionej płyty. Sobura zagrał pięknie. Niestety pod koniec koncertu przydarzył się nieprzyjemny incydent, który nieco zepsuł odbiór koncertu. Po Soburze za deckami stanął Good Paul. Swój set zaczął od kawałka, który nie wszedł na projekt Niewidzialna Nerka, a który jest parkietowym wymiataczem, mowa o Zeppy Zepp „Sztuki”. Im dalej tym ostrzej, mocniej, szybciej. Good Paul pod koniec grał epkę TNGHT, a set zakończył swoim numerem zapowiadającym nowe wydawnictwo. Zaraz po Good Paulu za deckami pojawił się niezapowiadany wcześniej Top Cut. Zakończył Ho::PLĘ mocnym basem oraz połamanymi, pokręconymi bitami. Po tym występie nastąpił koniec koncertów. Pewnie w Warszawie taka impreza byłaby jedną z wielu, ale w takim mieście jak Koszalin jest to niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń tegorocznych wakacji.

Za relację dziękujemy Mateuszowi Prusowi.

Komentarze

komentarzy