Wydarzenia

M jak Motown #17: Edwin Starr „War”

Data: 30 grudnia 2012 Autor: Komentarzy:

Wojna w Wietnamie. Zdecydowanie za dużo o niej już powiedziano, by pod koniec 2012 roku dalej się na jej temat rozwodzić. Polityką i historią świata się nie zajmujemy, nas interesuje sztuka i w jej kontekście da się zauważyć jakąś pozytywną stronę konfliktu. Stanowił on inspirację. Na temat dobrych filmów traktujących o beznadziejności wojny wietnamskiej mógłbym poprowadzić oddzielny cykl. To samo dotyczy muzyki – niejeden wykonawca został natchniony do opuszczenia progów swojego beztroskiego muzycznego mikroklimatu i empatycznego spojrzenia na niepokojącą rzeczywistość. Do moich ulubionych utworów muzycznych poruszających wietnamski wątek zaliczam „Back To The World” Curtisa Mayfielda, a z Motownowego pieca wiadomo-jaki-utwór od wiadomo-kogo oraz „War” Edwina Starra.

„War” różni się nieco od innych soulowych protest songów. Tutaj nie ma czegoś takiego jak stonowany charakter, nie ma chwili na refleksję i postawienie znicza ku czci ofiar beznadziejnej wojny. Tutaj mamy najskrajniejszą formę wyrażania emocji – stuprocentową, krystaliczną, pochodzącą z pierwszego tłoczenia frustrację pana Agenta Double’O’Soula związaną z niemożnością cofnięcia czasu, przywrócenia życia ofiarom i szczęścia ich rodzinom. Utwór oryginalnie napisany został przez Normana Whitfielda i Barretta Stronga dla zaprawionych w bojach The Temptation i na ich album trafił w pierwszej kolejności. Nie wywołał jednak zupełnie takiego poruszenia jak podany w pikantnym sosie cover Edwina. Warto jednak zauważyć, że na potrzeby nowej wersji Whitfield podrasował oprawę muzyczną eksperymentując z sekcją rytmiczną i kładąc mocny nacisk na agresywne dęciaki. „War” ma nieograniczoną, niszczącą siłę rażenia, ale na szczęście skierowaną w tym kierunku co trzeba. Dobrze, że Motown robił muzykę, a nie sprzęt zbrojeniowy. „Absolutely!”

Komentarze

komentarzy