Eklektik Session: Boxed

25 najlepszych albumów 2012

Data: 31 grudnia 2012 Autor: Komentarzy:

Już po raz piąty Soulbowl.pl ma zaszczyt zaprezentować redakcyjne podsumowanie najlepszych płyt mijającego roku. W zestawieniu uwzględnialiśmy jedynie wydawnictwa długogrające, włączając w to mikstejpy i wybrane kompilacje. W tym roku poza soulem, funkiem, R&B i hip hopem, w rankingu szczęśliwie znalazło się miejsce także dla najciekawszych pozycji jazzowych. Podobnie jak we wszystkich minionych latach, najlepsze albumy roku wyłoniliśmy za pomocą głosowania, w którym każdy z redaktorów miał wskazać 25 najlepszych jego zdaniem krążków tego roku. Nie będzie zapewne żadnym zaskoczeniem, jeśli zdradzę, że zwycięzca był bezkonkurencyjny i został wybrany niemalże jednogłośnie, co przy takiej liczbie osób w redakcji jest czymś naprawdę niezwykłym. Rok 2012 obfitował w interesujące wydawnictwa muzyczne, ale postanowiliśmy z premedytacją nie rozszerzać samego rankingu płytowego (do 40 pozycji, co już wcześniej dwukrotnie czyniliśmy) i podsumować mijające 12 miesięcy bardziej wielowymiarowo tworząc odrębne zestawienia najlepszych remiksów, utworówepek roku. Wydaje nam się, że całkiem zręcznie uchwyciliśmy w tych kilku krótkich podsumowaniach to, co działo się w czarnej muzyce w roku 2012. Mamy nadzieję, że podzielacie nasze muzyczne fascynacje i przy okazji dziękujemy za szereg miłych komentarzy (ale i za konstruktywną krytykę), które kierujecie pod naszym adresem. — redakcja Soulbowl.pl


1.

Channel Orange

Frank Ocean

Def Jam

Channel Orange to pierwszy świadomy soulowy album młodego pokolenia i jeden z nielicznych od czasu świetności Marvina Gaye’a czy Curtisa Mayfielda. Ocean, z mijających się wzajemnie historii, przy pomocy słonecznego klasycznego soulu spod znaku Steviego Wondera i minimalistycznych funkujących syntezatorów, w bezliku najdrobniejszych detali projektuje zupełnie odrębny świat – wyrazisty i prawdziwy. Zręcznie demonstruje, że we współczesnym R&B jest wciąż jeszcze bardzo wiele do osiągnięcia, jeśli chodzi o formę i treść. Do zdominowanego przez puste teksty i generyczne bity gatunku, z naturalną lekkością wprowadza nową świeżość – natchnienie i substancję, jakich brakowało tu od lat. To szczery i zaangażowany album — skrupulatny zapis myśli współczesnego człowieka czującego i poszukującego — krążek pełen świadomie postawionych pytań, na które nie ma łatwych i jednoznacznych odpowiedzi. [czytaj więcej]Kurtek


2.

Devotion

Jessie Ware

Island

Porównania Jessie do Sade są tyleż przyjemne i schlebiające, co krzywdzące jednocześnie. Na tym albumie autorka szuka swojej muzycznej tożsamości i doskonali swoje brzmienie. A miesza się w nim soul, pop, R&B i UK Garage. Eleganckie i syntezatorowe ballady są delikatne, urzekające. Nie ma tu gwiazdorskiego melodramatyzmu Adele czy Lany Del Rey. Jest za to bardzo szczery i intymny przekaz, który czuje się w każdym kawałku. Ware posiada znakomite umiejętności wokalne. Płynnie przechodzi od delikatnych szeptów do pasjonujących okrzyków, wyciągając maksimum ze swojej skali głosu. Tą płytą Ware zaznaczyła swoje miejsce w ekstraklasie wokalistek, promując jakże rzadki dziś wysublimowany i subtelny pop. Jessie Ware jest tu i teraz. Taka, jakiej jej potrzebujemy — unikatowa i jedyna w swoim rodzaju. — Teofil Niedziałka


3.

Good Kid,
m.A.A.d. City

Kendrick Lamar

Aftermath/Interscope/TDE

Album jest zrealizowaną z hollywoodzkim rozmachem autobiograficzną opowieścią o dzieciaku dorastającym w jednym z najniebezpieczniejszych miast Stanów Zjednoczonych. W nie do końca chronologicznej kolejności poznajemy przypadki z życia ambitnego małolata, który z utworu na utwór coraz bardziej się gubi, wykształca pokorną postawę wobec brutalnej rzeczywistości, by ostatecznie trafić na dobrą drogę. Good Kid, m.A.A.d. City jest jak film, którego fabuła być może przewidywalna, ale i tak przez bite półtorej godziny wpatrujemy się w ekran ze względu na umiejętny montaż, błyskotliwe dialogi, widowiskową scenografię, kapitalne zdjęcia, doskonałą obsadę, dbałość scenarzysty o szczegóły, czy wyczucie reżysera w kreowaniu rzeczywistości wewnątrz dzieła. [czytaj więcej]Chojny


4.

Black Radio

Robert Glasper Experiment

Blue Note

Glasper tytułując swój ostatni album Black Radio wiedział co robi, bo jak na dobre radio przystało oferta muzyczna jest tu bardzo różnorodna. Wspólnym mianownikiem przedsięwzięcia są jazzowe aranżacje, ale nawet pomimo tego amerykański pianista udowadnia, że swobodnie porusza się wśród wielu gatunków — głównie brzmień zakorzenionych w hip-hopie i R&B. Nie tylko udowadnia, że jazz może być przystępny i wcale nie trzeba do niego dorastać, ale do dość szczelnie zamkniętego światka jazzowych melomanów umiejętnie wprowadza czarne brzmienia. [czytaj więcej]Estrella Q


5.

R.A.P. Music

Killer Mike

Williams Street

Killer Mike uczynił z R.A.P. Music odbicie swojej duszy. Imponując na każdym kroku kunsztem i erudycją opowiada o niebezpiecznej Atlancie, wywołuje duchy ofiar policyjnych nadużyć, czy wreszcie soczyście spluwa jadem na grób Ronalda Reagana, ale potrafi też zmyślić zabawną historię z niepoprawnym szczęściarzem i duchem Ghostface’a w rolach głównych. Nie od wczoraj wiadomo, że Killer Mike ma talent i łeb na karku. Z pomocą niezawodnego, indie hip hopowego producenta El-P, postawił sobie wreszcie w pełni zasłużony pomnik. [czytaj więcej]Chojny


6.

Kaleidoscope Dream

Miguel

Bystorm/RCA

Miguel uczy się na własnych i cudzych błędach. Na drugim studyjnym albumie odważnie wciela bezlik gitarowych motywów i syntezatorowych wariacji rodem z najlepszych albumów Prince’a do na wskroś współczesnych formuł melodycznych. Błyskotliwie łączy eteryczną, surową produkcję spod znaku The Weeknd z klasycznym R&B na hip-hopowych beatach, dodając od siebie szczyptę psychodelii i całe mnóstwo charakteru, dzięki któremu owocnie splata jedenaście różnorodnych melodii w jedną harmonijną kompozycję. Umiejętnie operując głosem, potrafi stworzyć nader intymny nastrój, ale choćby śpiewał o miłości, wciąż brzmi zgoła nietuzinkowo. — Kurtek


7.

awE naturalE

THEESatisfaction

Sub Pop

THEESatisfaction wiedzą gdzie zacząć i kiedy skończyć. Ich pierwszy oficjalny album-manifest awE naturalE to zaledwie półgodzinny, ale starannie dopracowany zamknięty obieg myśli, rytmów i pomysłów. Duet z Seattle z wrodzoną naturalnością przeplata futurystyczny afro soul z hip hopową awangardą, pożyczając inspiracje od najlepszych ludzi w branży. Utwory spaja, przede wszystkim, wspólny dla całości zamysł aranżacyjny — harmonijne, ale atonalnie powykrzywiane wokalizy na styl free jazzowego warsztatu Georgii Anne Muldrow, czy zapętlone, spiralnie powykręcane rytmiczne pułapki podkreślone przez kosmicznie funkujący vibe. [czytaj więcej]Kurtek


8.

Home Again

Michael Kiwanuka

Polydor

Michael Kiwanuka, jakby wbrew wszystkim, nagrał płytę niemodną, nieprzebojową i wymykającą się współczesnym klasyfikacjom. Piosenki, jedna po drugiej, z niesamowitą lekkością, płyną swoim własnym tempem, mieszając w niebezpiecznych dawkach melancholię z optymizmem. To proste granie w starym stylu, trącające te same struny naszej wrażliwości, na których grę do perfekcji opanowali przed laty Tim Buckley czy Marvin Gaye. Home Again to stworzony z tęsknoty i miłości ponadczasowy album, który równie dobrze mógł zostać wydany wiele lat temu, ale przydarzył się światu dzisiaj, ku być może nawet większej tego potrzebie. [czytaj więcej]Kurtek


9.

Life Is Good

Nas

Def Jam

Po wielu, niekoniecznie szczęśliwych, doświadczeniach życiowych, Nas zgromadził wreszcie materiał na solidny album. Mogłoby się wydawać, że powinien był już dawno ostudzić swoje rapowe ambicje, a tymczasem jego zaangażowanie i fenomenalna forma wciąż zdumiewają słuchaczy, niemal dwie dekady po debiucie. Jest jednak pewna zauważalna różnica – wtedy uparcie twierdził, że życie to dziwka, a dziś, pomimo wielu niepowodzeń, bez żalu odnajduje w sobie spokój ducha. [czytaj więcej]Eye Ma


10.

Tawk Tomahawk

Hiatus Kaiyote

self-released

Nagrany w domowych pieleszach album jest jednym z największych zaskoczeń roku. Niby wszyscy mieszają ze sobą różnorakie gatunki, ale w taki sposób wychodzi to chyba tylko temu australijskiemu kwartetowi. Unikalne połączenie soulu, nowych bitów czy nawet folku i muzyki operowej z niezdefiniowanym bliżej pierwiastkiem X, charakterystycznym dla artystów z Antypodów, tworzy zupełnie nową jakość. Tawk Tomahawk to płyta pełna kolorów i emocji, wymagająca od słuchacza choćby minimalnego zaangażowania. Świetnie zaaranżowana elektronika i żywe instrumenty dobrane są w idealnych proporcjach i tworzą przestrzenne brzmienie, a swoistą wisienką na torcie jest zaskakujący i intrygujący głos wokalistki. — eMeS


11.

Until the Quiet
Comes

Flying Lotus

Warp

To kolejny silny kopniak w brzuch dla muzycznych purystów. Na Until the Quiet Comes znajdziemy sporo eksperymentów w składni bitów, a także swobodnego przeskakiwania z gatunku do gatunku. Słychać tu jazzowe korzenie Lotusa, które są punktem wyjścia do permutacji z nowoczesną elektroniką i hip-hopem. Słuchając płyty ma się wrażenie, jak gdyby jej twórca chwytał nas za rękę i prowadził przez swoje sny, marzenia, przestrzenie i miejsca dostępne tylko pozazmysłowo. [czytaj więcej]Teofil Niedziałka


12.

Pineapple
Now-Laters

BJ the Chicago Kid

M.A.F.E. Music

Tegoroczna płyta BJ’a w dużej mierze poświęcona jest dwóm niemal nierozłącznym zagadnieniom — miłości i kobietom. BJ, niczym magik przy pomocy czarodziejskiej różdżki, okrasza każdą piosenkę uwodzicielskim, nierzadko wręcz erotycznym, nastrojem. Sprawcami romantycznego klimatu są nie tylko rozkoszne podkłady, ale także ujmujący wokal BJ’a, nierzadko porównywany z głosami takich artystów jak Bilal czy Anthony Hamilton. Pineapple Now-Laters to także doskonały przykład tego jak mądrze można czerpać z dokonań klasyków. Wachlarz inspiracji jest tu ogromny: od Jackson 5, przez Marvina Gaye’a, do Curtisa Mayfielda. Rzadko jesteśmy świadkami sytuacji w której debiutant nagrywa płytę kompletną i spójną. Temu dzieciakowi z Chicago się to udało. — Eya Ma


13.

4eva N a Day

Big K.R.I.T.

Cinematic Music Group

Choć Live From the Underground nie jest przeciętnym albumem (pierwszorzędne bity, dobra forma gospodarza, niezłe zwrotki pierwszoligowych legend), to właśnie jednak 4eva N a Day zdaje się być płytą, która pochłania słuchacza pod każdym względem. Prosty koncept polegający na opowiedzeniu jednego dnia z życia rapera, nie opiera się bowiem na klasycznym rapowym storytellingu. Jest natomiast zapisem myśli Krizzlego — jego osobistych rozterek, wspomnień czy szczerych wątpliwości. Istotnym atutem albumu jest fenomenalny instynkt oraz różnorodność flow K.R.I.T.’a, który piekielnie dobrze sprawdził się w roli intrygującego przewodnika. Soulowo-jazzowe opary unoszące się nad południowym gruntem to mieszanka hipnotyczna, która w połączeniu z nostalgicznymi tekstami rapera pozwala na wyszczególnienie 4eva N a Day jako jednej z najlepszych płyt minionego roku. — K. Zięba


14.

Chequered Thoughts

Funkommunity

Melting Pot

W długim napięciu wyczekiwaliśmy debiutanckiego albumu producencko-wokalnego kolektywu Funkommunity. Pomimo zawartego tu muzycznego eklektyzmu, wydawnictwo Nowozelandczyków jest niezwykle spójne, a fuzja soulu i funku, nierzadko z domieszką elektroniki, stanowi unikatowy styl duetu. Niepodważalnym atutem jest wokal Rachel Fraser, będący idealnym uzupełnieniem znajdujących się tu dwunastu zmyślnych i nietuzinkowych bitów Isaaca Aesili – zarówno tych spokojniejszych, soulowych, jak również tych, podczas słuchania których nasze głowy instynktownie się bujają i wcale nie chcą przestać. Ewidentnie słyszalny ogromny pokład pasji do muzyki oraz energii włożonej w powstanie Chequered Thoughts sprawił, że czekanie zostało sowicie wynagrodzone. — Dżesi


15.

Time’s All Gone

Nick Waterhouse

Innovative Leisure

Nick Waterhouse to idealny przykład na to, że współcześnie można tworzyć autentyczny soul, głęboko zakorzeniony w klasyce gatunku. Płyta zachwyca naturalnością z jaką muzyczna elegancja zostaje tu wpisana w surowy, niemalże garażowy rhythm & blues. Album jest kwintesencją przebojowości w starym stylu — na krótkie, ale intensywne piosenki składają się: przejrzysty rytm, szczere emocje i nieskrępowane meandry żywych instrumentów. Muzyka broni się sama. [czytaj więcej]Kurtek


16.

The Bravest Man
in the Universe

Bobby Womack

XL Records

Nie wiem czy to kwestia niezwykłego wyczucia smaku, czy może przysłowiowej chemii między Womackiem a Albarnem (który jest producentem krążka), ale nie pamiętam kiedy ostatnio byłem świadkiem tak stylowego powrotu na scenę. Nie jest sztuką odtworzyć po latach swoje sprawdzone brzmienie, lecz odnaleźć się w czasach, w których w muzyce modne jest jednocześnie wszystko i nic. Womack odnalazł swoją niszę – gdzieś pomiędzy spokojnymi klawiszowo-smyczkowymi kompozycjami a zimnymi uderzeniami automatów perkusyjnych. Legenda wie jednak jak najlepiej zapełnić każdą wolną przestrzeń – jeśli nie wokalem, to osobowością. [czytaj więcej]Chojny


17.

BBNG2

BadBadNotGood

self-released

W niezbyt ciepłej Kanadzie powstaje bardzo temperamentny jazz, za który odpowiedzialni są trzej niepozornie wyglądający chłopcy. Ich wątłe ciała zawierają jednak niespożyte pokłady charyzmy i talentu, który bądź nie bądź, dopiero zaczyna kiełkować. BBNG2 jest czwartym(!) zarejestrowanym materiałem w dorobku trio z Toronto. I to czwartym w przeciągu jednego półrocza! To jazz z najmroczniejszych zakamarków duszy, z na pozór rozleniwiającym i dusznym klimatem, który rozrywany jest co jakiś czas improwizowanymi instrumentalnymi wariacjami. Jedenaście aranżacji zawartych na albumie, to efekt 10-godzinnej sesji nagraniowej, zrealizowanej w formie luźnego jamu. Kanadyjczycy kreatywnie zinterpretowali utwory między innymi Tylera the Creatora, Jamesa Blake’a i Kanyego Westa, przy czym nie zabrakło też kilku w pełni autorskich kompozycji. W tych gościach drzemie potencjał tak wielki jak tyłek Nicki Minaj. Pobierać!Dźwięku Maniak


18.

Is Your Love
Big Enough?

Lianne La Havas

Warner

Lianne La Havas na swoim debiutanckim krążku zamiast na efekty specjalne, wykrojone masteringowym nożem, postawiła na szczerość i prostotę. Zarówno akustyczne aranżacje, jak i fragmenty a capella nadają jej soulowo-jazzowym kompozycjom niespotykanej autentyczności. Za sprawą charakterystycznej głębokiej barwy głosu, udaje jej się wprowadzić wyobraźnię słuchacza do krainy rozmaitości. Jest zaczepna jak w przypadku „Forget”, rzewna w „Lost and Found”, czy wreszcie wyluzowana w coverze Scotta Matthewsa „Elusive”. I tak ostatecznie na kanwie rozmaitych historii o relacjach damsko-męskich, udało jej się utkać żywymi instrumentami całkiem barwne dzieło [czytaj więcej]Estrella Q


19.

There Now

Josh Berman & His Gang

Delmark

Wyobraźcie sobie, że Art Ensemble of Chicago bierze na warsztat klasyczne big bandowe melodie Louisa Armstronga. Co następuje? Harmonijne brzmienie zostaje brutalnie zakłócone i rozerwane na drobne strzępy przez szaleńczą free jazzową improwizację. To właśnie czyni na swojej ostatniej płycie There Now amerykański kornecista Josh Berman — pożycza stare i po swojemu miesza je z nowym. O ile jednak nierzadko efekty takich połączeń bywają niezręczne i odtwórcze, na There Now wszystkie dźwięki układają się swobodnie, przez co płyta jako całość brzmi bardzo adekwatnie. Prawdziwy jazz wcale nie umarł — ma się doskonale! [czytaj więcej]Kurtek


20.

Seeds

Georgia Anne Muldrow

Entertainment One Music

Georgia przypomina emocjonalny wulkan, który drażni się z naturą. Nikt nie ma pojęcia, kiedy nastąpi erupcja. Tytułowy numer nasączony psychodelicznym sosem to popis znakomitego operowania głosem. Seeds jest mniej chaotyczne od poprzednich albumów Muldrow, gdzie bywało, że najlepsze numery trwały raptem półtorej minuty, a wokalistka przesadzała z temperamentem. Tym razem Georgia z wyczuciem wyważyła proporcje i świetnie wpasowała się w produkcje Madliba. [czytaj więcej]K. Zięba


21.

Look Around
the Corner

Quantic & Alice Russell

Tru Thoughts

Alice Russell bez wątpienia ma w sobie coś, co stawia ją niemalże w jednym szeregu razem z artystami legendarnej wytwórni Motown. Look Around the Corner, nagrany przez artystów w Kolumbii, łączy chillout, latynoskie rytmy Quantica i jego Combo Bárbaro z natchnionym głosem Alice Russell. Używając bogatej palety ciepłych, soulowych dźwięków, muzycy przenoszą nas daleko na bezludną, tropikalną wyspę. To bez wątpienia jedna z najciekawszych propozycji wśród imponującego dorobku zarówno Quantica, jak i Alice Russell. — Blackjack


22.

Supa Soul Shit

S3

Melting Pot

Supa Soul Shit to niezwykle udany międzynarodowy projekt, powstały pod skrzydłami Melting Pot Music. Miles Bonny oraz Brenk Sinatra, znani do tej pory głównie z solowych wydawnictw, stworzyli nusoulowego pewniaka, który co prawda szczytu list przebojów nie osiągnął, ale z pewnością skutecznie umilił niejedno popołudnie i wieczór. Dwadzieścia jeden świetnie zrealizowanych kompozycji ubarwionych charakterystycznym głosem Milesa sprawiło, że ponownie uwierzyłem w dojrzałe męskie albumy, które oprócz emocji niezwykle wzniosłych i szlachetnych, niosą ze sobą niemałą dozę luzu i marzycielskiego klimatu. Supa Soul Shit? Zdecydowanie! — Dźwięku Maniak


23.

Cancer 4 Cure

El-P

Fat Possum

El-Producto zaliczył jeden z najbardziej spektakularnych powrotów roku – nie tylko wyprodukował Killer Mike’owi obłędnie mocne R.A.P. Music, ale także powrócił po 5-letniej przerwie z solówką co najmniej tak dobrą jak wszystkie jego poprzednie. Na Cancer 4 Cure raper daje po raz kolejny upust swojemu wewnętrznemu szaleństwu, paranoicznie reaguje na rzeczywistość, snuje wizję dystopijnej przyszłości. A może teraźniejszości? Ciężko powiedzieć, zwłaszcza że już sama oprawa muzyczna – czerpiąca ze wszystkiego od indie rocka przez rave po boom-bap – mogłaby stanowić idealną ścieżkę dźwiękową do cyberpunkowego filmu science-fiction. Lata mijają, a El-P wciąż sumiennie szlifuje własną i wyłącznie własną wersję hip-hopu. Wychodzi z tego zwycięsko jak nikt inny. — Chojny


24.

From the Roots Up

Delilah

Warner

Ta zdolna Angielka wypływała stopniowo — najpierw częstowała nas pojedynczymi numerami, później serwowała zgrabne epki, by jako danie główne podać debiutancki album From the Roots Up. Krążek łączy w sobie wiele gatunków: artystka płynnie balansuje między popem, soulem, folkiem, trip hopem, elektroniką i alternatywnym R&B. Całą tę różnorodność spina klamra, w postaci elektryzującego głosu wokalistki. Chociaż tematyką płyty jest jednostajna i wszędobylska miłość, Delilah potrafi wyrazić ją na milion sposobów, przekraczając wszelkie emocjonalne granice. — Lejdi K


25.

The Money Store

Death Grips

Epic

Ta płyta to znak naszych czasów – jest przerysowana, nazbyt intensywna, skandalizująca, obrazoburcza, przesycona negatywnymi emocjami i podszyta ukrytym lękiem. Nie ma w niej niczego, co zgodnie ze zdrowym rozsądkiem zasługiwałoby na pochwałę. A jednak budzi w słuchaczu pokłady zakopanego gdzieś głęboko chorego szaleństwa i przez proste przeciwieństwo staje się, już zupełnie racjonalnie, bardzo interesującą i całkiem solidną pozycją. — Kurtek


Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed