Urodzinowo, dwa słowa od Siostry

Data: 31 stycznia 2013 Autor: Komentarzy:

Muzyka dała mi wolność.

Wolność, którą cenię w życiu najbardziej. Wolność czyli brak zewnętrznej presji, możliwość dokonywania własnych wyborów, jasność, otwartość i szczerość.

Nie mam tendencji do rozdmuchiwania swoich osiągnięć, nie odczuwam potrzeby tłumaczenia na siłę ludziom jak fajny i wypasiony jest portal Soulbowl i czy w ogóle taki jest. Jednak chciałam wam uświadomić, przypomnieć lub wytłumaczyć, w zależności od tego jak dobrze nas znacie, że jesteśmy portalem, który nie przynosi redaktorom żadnych zysków.

Słyszę w tej chwili śmiech miliona blogerów (proszących o nowe aparaty) i innych specjalistów od internetowego PR-u i sieci społecznościowych, którzy zarabiają na swoich stronach, wiedzą jak to robić i przeliczają każde swoje kliknięcie w „postuj” na złotówki. Ja nie wiem. Nie mam o tym pojęcia i nie mam zamiaru się dowiadywać. Co więcej, przez 7 lat istnienia mojej strony przewinęło się przez nią blisko 30 redaktorów. Żaden z nich nigdy nie domagał się za swoją pracę wynagrodzenia. Na naszej stronie nie ma reklam, nie ma próśb o zapomogę i nie ma sponsorowanych linków. Podsumowując, nie ma u nas nic, za co ktoś nam zapłacił. A w szczególności nieopłacone są nasze opinie, recenzje i relacje. Dzięki czemu są wolne, szczere i subiektywne.

Znający nas bliżej mogą kłócić się, że naszą pracę włożoną w stronę odzyskujemy w postaci płyt i wejściówek na koncerty. Niektóre płyty i niektóre koncerty zaliczone w roku, przeliczone na 15 redaktorów, nie równają się wydatkom na stronę, serwery, domenę. Nie równają się płytom, które kupujemy jako fani, by wesprzeć artystów, których kochamy. Nie równają się pieniądzom wydanym na koncertowe podróże. Nie równają się czasowi, który podobno jest pieniądzem, włożonemu w tę stronę i wszystkie projekty z nią związane.

To, że niczego nie oczekujemy i o nic nie prosimy, oczywiście powoduje sytuacje, w których jesteśmy w niedwuznaczny sposób wykorzystywani; traktowani, jako mało ważni, niepoważni lub mało wpływowi. Są ludzie, którzy zarobili na nas kasę dając niewiele w zamian. Są też ludzie (czy też portale), którzy wykorzystali nasze zaufanie dla swojego zysku i nie raczyli uznać naszej darmowej pracy. Są ludzie, którzy nagminnie kopiują nasze pomysły, czy też dokładniej ujmując: bezczelnie je rżną, na potrzeby swoich projektów. To jednak nie umniejsza nam, naszej uczciwości wobec nich, wobec was i naszemu zaangażowaniu.

Nie mam w związku z powyższym zamiaru prowadzić z nikim internetowych wojen czy wytykać palcem, oczerniać. A piszę to, bo mam wrażenie, że nie wszyscy mają w taki sposób jak ja ustawione priorytety w życiu. Może to i klisza, ale dla mnie pieniądze to nie wszystko. Ważniejsza jest dla mnie uczciwość, rzetelność, zajawka, lojalność — to daje prawdziwą przyjemność tworzenia. Być może część osób uzna to, co robimy i jak funkcjonujemy za frajerstwo. Jeśli poczucie wolności, uczciwość i wiara w ludzi to frajerstwo, to chcę być frajerką. Jeśli fakt, że sprawia nam przyjemność tworzenie wspólnoty skupionej wokół ulubionej muzyki, zdobywanie wiernych, inteligentnych fanów kochających muzykę jak my (i nie mam tu na myśli kupowania lajków w promocji na allegro), robienie tego, co lubimy w wolnym czasie i traktowanie tego jako pasji, hobby, a nie sposobu na zarabianie pieniędzy; jeśli to jest frajerstwo — so be it. Niech tak będzie. To wciąż daje nam frajdę, wciąż nas czegoś uczy i sprawia, że ciągle mamy szczery kontakt z tą, którą kochamy najbardziej -– z muzyką.

Piszę to też, żeby podziękować wszystkim redaktorom tworzącym na co dzień stronę. Jestem z was dumna i cieszę się, że was poznałam. Zajebiście jara mnie to, że są na tym świecie ludzie mający podobne podejście do powyższych spraw co ja, podzielający moją miłość do muzyki i szerzący ją dalej. Dzięki za godziny (wyrwane po pracy, po szkole, w czasie sesji, przed randką i imprezą) poświęcone stronie, dzięki za newsy, za wywiady i niebanalne pomysły. Dzięki za zaangażowanie i poświęcenie. Jesteście bandą zdolnych, inteligentnych ludzi i macie być z siebie dumni! Zawsze w siebie wierzcie, gdziekolwiek was życie nie zaniesie. To rozkaz!

Natomiast wszystkim naszym czytelnikom życzę szczerości i wolności w pracy i w życiu codziennym. Bądźcie wierni sobie i swoim pasjom. To jedyna rzecz, która sprawi, że będziecie się czuli szczęśliwi i spełnieni. Jak śpiewali Janet i Luther — „the best things in life are free”.

A sobie, urodzinowo, życzę spotykania w życiu samych takich fajnych ludzi, jak nasi redaktorzy, współpracownicy i czytelnicy. To mi w zupełności wystarczy.

Siostra

Komentarze

komentarzy