Recenzja: Bilal A Love Surreal

Data: 5 marca 2013 Autor: Komentarzy:

Bilal

A Love Surreal (2013)

Entertainment One

W obliczu legend neo-soulu takich jak Erykah BaduD’Angelo często zapominamy o niemniej utalentowanej, ważnej dla nurtu postaci. Bilal jest równoważny w stosunku do wymienionych członków kolektywu Soulquarians – ekipy, która na przełomie wieków czarowała nas tak nowatorskim podejściem do muzyki soul, ze osiem pozostałych muz odczuwało niepokój. Wokalista poszerzył swój i tak już imponujący majątek o kolejny solowy album i zarazem wykład na temat sztuki surrealizmu.

Pan Oliver najbardziej troszczy się o swoich wiernych fanów zdając sobie dobrze sprawę z trwałości ich pamięci. Stosując zgodnie z tradycją neo-soul jako punkt wyjścia, muzyk nawiązuje do klasycznego jazzu (tak samo jak sam brzmiący coltrane’owsko tytuł płyty), psychodelicznego soulu z lat siedemdziesiątych, a nawet do księciowego minneapolis soundu („Climbing”). Bogate, wielopoziomowe aranżacje sąsiadują z minimalistycznym trackami takimi jak „Butterfly” płynące w akompaniamencie fortepianu Roberta Glaspera. Pozornie różniące się ścieżki ułożone są na płycie bezkolizyjnie, dzięki czemu materiał unika trudnych skrzyżowań. Zwięzłość brzmienia płyty to doświadczenie wyniesione z wydanego trzy lata temu Airtight’s Revenge. Oba albumy odstawiają lekko w niepamięć debiut artysty, z perspektywy czasu rażący konfrontowaniem dillowskiego naturalizmu z przebojowością Dra Dre.

Brzmieniowo jest surrealistycznie, tekstowo już nie tak bardzo. Główną siłą napędową jest pieśń miłosna, co powoduje lekką tęsknotę za posiadającym wiele znaczeń, poszukującym wyjaśnienia naszego losu poprzednim krążkiem. Niemniej wszyscy kochankowie świata będą usatysfakcjonowani liryką Bilala: ci najszczęśliwsi, ci poszukujący nuty szaleństwa, a nawet ci zagubieni dżokeje z potrzebą odszukania piękna w melancholii popołudnia.

Artystów związanych z surrealizmem wyróżnia poszerzona percepcja rzeczywistości. Bilal Sayeed Oliver pokazuje, że potrafi wykraczać poza neosoulowy realizm, ale skupia się na tym, żeby nie przesadzić ze staraniami w tym kierunku. I bardzo dobrze, usiłowanie niemożliwego nie zawsze się opłaca. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że jeszcze przez jakiś czas muzyk nie będzie w stanie nas rozczarować.

Komentarze

komentarzy