Recenzja: Trombone Shorty Say That to Say This

Data: 25 września 2013 Autor: Komentarzy:

Trombone Shorty

Say That to Say This (2013)

Verve

Trombone Shorty od wydania swojego poprzedniego krążka, For True sprzed dwóch lat, najwyraźniej wyciągnął pewne wnioski — a przynajmniej taki, że nie potrzeba angażować tabunu słynniejszych znajomych, tylko po to by nagrać przeciętną płytę. Tym razem zdecydował się spreparować ją zupełnie sam. No, niezupełnie, bo współprodukcji Say That to Say This podjął się sam Raphael Saadiq. I rzeczywiście — nowe wydawnictwo jest zdecydowanie bardziej rhythm & bluesowe niż cokolwiek innego w repertuarze puzonisty. I choć możemy tu na dobre zapomnieć o jego wcześniejszych jazzowych aspiracjach, fuzja funku, R&B i soulu przychodzi mu znacznie bardziej naturalnie. Brzmienie płyty jest niesamowicie gładkie, wręcz wyreżyserowane i zdaje się być pod ścisłą kontrolą muzyków, a harmonię tę burzą dopiero rockowe zapędy Shorty’ego. Ale nie, bynajmniej nie rozdzierają tych pieczołowicie wyważonych struktur muzycznych na drobne strzępy, nie dezintegrują przemyślanych i sprawdzonych patentów próbując wprowadzić nowy porządek — wszak radiowy pop rock à la Lenny Kravitz nie ma takiej mocy. Paradoksalnie to najbardziej miałki i nienatchniony element na płycie, który choć rozszerza potencjalne grono słuchaczy, jednocześnie wpuszcza album na mieliznę pozbawiając Trombone’a resztek autentyczności. Z drugiej strony nie brakuje tu też kilku solidnych momentów, zwłaszcza tam, gdzie Shorty zapuszcza się daleko na funkowe terytoria („Shortyville”, „Long Weekend”). Ostatecznie płyta jest wręcz podejrzanie łatwa i przystępna — to być może nie najgorszy wstępniak dla kogoś o wąskim muzycznym horyzoncie, kto chciałby bezboleśnie spróbować poszerzyć swoje pole widzenia, ale raczej niewiele poza tym.

Komentarze

komentarzy