Ultradźwięki, czyli relacja z beatbattle.poznan

Data: 16 grudnia 2013 Autor: Komentarzy:

bbfot. solovsky.com

Uff, w końcu wróciłem do domu. A gdzie byłem? W Poznaniu, na VI Mistrzostwach Polski Beatmakerów. O wydarzeniu tym pisaliśmy Wam przez cały ostatni tydzień. Nie bez powodu, bo beatbattle.poznan to miejsce, gdzie zbierają się najlepsi producenci w kraju i walczą ze sobą, ale oprócz tego, równie ważny jest fakt, że całą salę wypełniają miłośnicy muzyki okołohiphopowej lub też laicy ciekawi nowych doświadczeń i to reakcja właśnie słuchających na dane dźwięki jest najistotniejszym aspektem dla zawodników. Miejscem zmagań był Pawilon Nowa Gazownia przy Ewangelickiej 1. Stylowy, okrągły budynek w moim odczuciu wręcz idealnie pasował do tej imprezy. Na miejscu można było napić się piwa, wody, soku lub dla zwolenników mocniejszych trunków w sprzedaży były również wódka i drinki. Oprócz napoi, czynne było stoisko Elade z T-Shirtami, bluzami, longsleeve’ami itp. W tym samym miejscu grał mistrz świata DJ-ów, Steve Nash, więc podczas czekania w kolejce i tak nie uciekłem od słuchania świetnej muzyki.

stevenashfot. Elade

Spośród 88 zgłoszeń wybrano jedynie 8. Uczestnicy walczyli w dwóch kategoriach: Beat Show oraz Live Act. Pierwsza polegała na odtwarzaniu przygotowanych wcześniej bitów dla odsłuchu zarówno publiczności jak i jury. Muszę przyznać, że 90% tych numerów to koty! Co prawda znaczna większość gatunkowo była stricte trueschoolowa, ale nie zabrakło również trapowych smaczków. Od początku moimi faworytami byli: Dadi ze swoimi hiphopowymi bangerami oraz Zova, który posiada swój chilloutowy styl i trzyma się go. Było tak do momentu, w którym obaj panowie spotkali się razem na scenie w półfinale. Wtedy już nie miałem wątpliwości, że to Zova zdobędzie przychylność jurorów. Jeśli chodzi natomiast o inny klimat, trap zaprezentował poznaniak, Marc Madness. W finale z Radkiem Łabusiem spotkał się Trepson, reprezentant stolicy. Podczas jego pobytu na scenie można było usłyszeć od publiczności niejednokrotnie wprawdzie przekształcone, ale słynne ostatnio hasło w naszym kraju „krzycz Trepson!”

W kategorii Live Act zaprezentowali się: NPoT, Roux Spana Beat Trio, Fast Bloody Fingers, Zetena/Adam L., Odme/Slavko oraz Szatt. Zawodnicy wystąpili w kolejności skomplikowania sprzętu. Zaczął NPoT, który oprócz padów miał klawisze. Przyjemnie brzmiali również Odme/Slavko, czyli „Pan od maszynek i kolega od skrzypiec”. RSBT prezentują bardzo wysoki poziom, jest to trójka polaków mieszkająca w Danii, a to, co ich charakteryzuje to… kontrabas! Jak widzicie, muzyka elektroniczna to nie tylko komputer i stukanie w pady, ale również żywe instrumenty. W połączeniu otrzymujemy ultradźwięki, to, co działa na nasze uszy tak bardzo przyjemnie. Zwycięzcą kategorii Live Act jest SzaTT. Z „małą rzeszą” fanów na sali, zaprezentował się nieziemsko. Łamane takty i zwinność palców zrobiły na mnie niemałe wrażenie, a dodatkowo brzmienie całości = majstersztyk, choć mimo wszystko wygrana producenta z Raciborza nie była tak przewidywalna jak ta w pierwszej kategorii.

bb2fot. solovsky.com

Elementem humorystycznym była wszystkim znana zwrotka Wilka z kawałka Hemp Gru „To Jest To” nawinięta przez SzaTTa tuż po ogłoszeniu wyników. Piątka Łukasz, bo dawno się tak nie uśmiałem! Po wszystkim, na scenie, po drugiej stronie barykady w końcu znalazła się zagraniczna gwiazda tegorocznej edycji beatbattle.poznan, człowiek, którego sylwetkę przybliżaliśmy Wam każdego wieczoru przez ostatnie 7 dni, IAMNOBODI. Zagrał swój set, gdzie oprócz numerów z niedawno wydanego albumu Elevated, znalazło się też kilka nowych jointów, tak więc jak zapowiadał, tak zrobił. Jest taka niepisana zasada, „jeśli jarasz się czymś i uwielbiasz tego słuchać, to nieważne ile razy już to słyszałeś, ale w momencie, gdy usłyszysz to na żywo, znajdujesz się w innym świecie i bawisz do tego numeru (bądź numerów) jak nigdy”. Autorem jestem ja i potwierdzam info z racji lipcowego koncertu Kendricka Lamara. Tak samo było właśnie w nocy z soboty na niedzielę. IAMNOBODI pokazał się ze świetnej strony, jest to bardzo sympatyczny gość.

bb3fot. solovsky.com

Podsumowując, była to noc pełna wrażeń, mega ciekawych i bujających brzmień. Miejsce wypełnione po brzegi talentem i pięknymi kobietami. Jury skonstruowane prawidłowo. Jeśli chodzi zaś o zawodników, to propsy i ukłony dla wszystkich, byliście świetni i życzę Wam jak najlepiej w przyszłości, bo takie umysły nie mogą się zmarnować. Wracając, forma imprezy bardzo dobra, poziom muzyczny „high as fuck” no i oczywiście podziękowania dla organizatorów, bez których cała ta impreza by się nie odbyła: Hubert TasŁukasz Kowalka – wielkie dzięki! Do zobaczenia za rok!

bb7

fot. solovsky.com

Komentarze

komentarzy