Sokół i Marysia Starosta w 1500m2

Data: 19 grudnia 2013 Autor: Komentarzy:

Przechwytywanie

zdjęcie cgm.pl

Pula 950 biletów rozeszła się w mig, ceny w internecie sięgały nawet 300zł, pod klubem optymiści próbowali jeszcze dostać wejściówki, w środku temperatura sięgała zenitu, masa ludzi, dobre bity i ogień na parkiecie. O czym mowa?

W minioną sobotę tj. 14 grudnia w powiślańskim klubie 1500m2 odbył się ostatni koncert Sokoła i Marysi Starosty z materiałem z Czystej Brudnej Prawdy. Album ten osiągnął status platynowej płyty, Sokół z Marysią przejechali całą Polskę wzdłuż i wszerz, odwiedzili nawet kilka innych miejsc poza granicami naszego kraju (między innymi Kanadę, znaną ze słynnego zrzucenia fana ze sceny), więc oczekiwania wobec tego koncertu były niemałe. Dodatkowo tego samego dnia do sklepów trafił nowy krązek duetu, co oznaczało jednoczesne release party dla Czarnej Białej Magii. Jak się jednak okazało kawałków z CBP Sokół zagrał tylko pięć („Reset”, „Znajdziemy się”, „Myśl pozytywnie”, „Sztruks”, „Mirka”). Biorąc pod uwagę fakt, że w 1500m2 było ponad tysiąc osób (950 + goście Sokoła i Marysi) i wszyscy byli tam, żeby ten jeden ostatni raz pobujać się w rytm pierwszego albumu pary, więc trudno było znaleźć kogoś niezadowolonego. Dlaczego? Sokół postawił jak zawsze na klasyki – razem z Włodim (i resztą tłumu, który skandował wraz z nimi) zagrali kawałki z czasów WWO i Zip Składu („Jeszcze Będzie Czas”, „Każdy to powie”, „Sen”, „Damy radę”). Gościnnie wystąpili również chłopaki z Pokoju z Widokiem na Wojnę oraz Hades. Wisienką na torcie dla warszawskiej publiczności były dwa kawałki z nowej płyty. Pomimo tych wszystkich pozytywnych aspektów, występ jednak był za krótki. Z drugiej strony nie można traktować jako jakiś wielki minus – w końcu priorytetem tego wydarzenia było świętowanie przejścia pomiędzy przygodą z jednym krążkiem, a drugim. Poruszając sprawę oprawy muzycznej, to perfekcyjnie zadbali o nią: B, DJ Deszczu Strugi, KebsSteez83.

Jeżeli chodzi o organizacje imprezy – z tym było gorzej. Za dużo ludzi, za mały klub, kolejki do toalet jak za PRLu do sklepów, numerków w szatni brak. Nie od dziś wiadome jest, że kultura hip-hopowa i rap zyskują sobie w Polsce coraz więcej miłośników, więc może czas wychodzić z niszowych klubów i wejść na większe sceny…

Za relację dziękujemy Irminie Pączek

Komentarze

komentarzy