Recenzja: Sokół i Marysia Starosta Czarna biała magia

Data: 21 grudnia 2013 Autor: Komentarzy:

Sokół i Marysia Starosta

Czarna biała magia (2013)

Prosto

Czarna biała magia to płyta tak ważna, że trudno zmieścić jej całą filozofię i sens w kilkunastu zdaniach. Jest jednocześnie bardzo osobista, a z drugiej strony dotyczy każdego z nas, bo artyści za temat swych opowieści przybrali kwestie niezwykle istotne i aktualne — takie, z których przeciętny Kowalski może nie zdaje sobie sprawy. To, co muzycznie czeka na nas po wciśnięciu play, jest takie jak rzeczywistość, w której żyjemy, i którą z kawałka na kawałek skrupulatnie tłumaczą nam Sokół z Marysią, stając się swego rodzaju przewodnikami po na pozór bezpiecznej, lecz cienkiej warstwie lodu, na której opieramy swoje wartości, opinie, poglądy, a w efekcie całe życie.

Otwierający krążek utwór to brzmieniowo mroczny, surowy i ciemny bit, który od początku zapoznaje nas ze stylistką i formą płyty. Jest niczym znak informacyjny na drodze mówiący nam o tym, co czeka nas od momentu wkroczenia w świat artystów. „Proporcje” to sprytne zapoznanie nas z całą filozofią, sensem i przekazem albumu – stawia słuchacza przed lustrem i każe mu zakwestionować jego dotychczasowe życie, zadając trudne pytania — czym kierujesz się dokonując wyborów każdego dnia? Co wybierasz wstając rano z łóżka? Dobro czy zło? Miłość czy nienawiść?

Gdy już weszliśmy do pokoju oznaczonego tabliczką „Czarna biała magia„, czeka na nas dawka szokujących informacji, na którą nie każdy jest gotów, lecz która każdemu z nas jest potrzebna. „Spalone Mosty” to jeden z najmocniejszych utworów na całym albumie, którego groteskowe brzmienie i melancholijny nastrój idealnie odzwierciedlają moment odcięcia się w życiu od tego, co było dla nas do tej pory znane, pewne i bezpieczne. Pulsujące dźwięki perkusji SoDrumatica są niczym pociski bombardujące i burzące każdy kolejny spalony most, a ocean przeplatających się wzajemnie minorowych dźwięków zmywa pozostawioną w tle przeszłość i odkrywa przed nami nowy rozdział, który wcale nie musi okazać się lepszy od tego, z czym do tej pory mieliśmy do czynienia. Całe przesłanie utworu jest bardzo mądrze skonstruowane i stawia ciekawą tezę dotyczącą odwagi, niepewności i ryzyka, które towarzyszą nam podczas podejmowania kluczowych w życiu decyzji.

Esencją albumu jest zwinne i inteligentne przedstawienie sposobu funkcjonowania większości społeczeństwa, które bez żadnego filtra przyjmuje wszystko, co serwują masowe media i politycy. Sokół i Marysia zręcznie ujmują rolę opinii publicznej i korporacji, które aby wcisnąć swój produkt do każdego koszyka w supermarkecie nie cofną się przed niczym, a my bez namysłu akceptujemy ich kłamstwa, iluzje i obłudy, włączając TVN 24. „Popkultura mieli wszystko jednym trybem — Jezus, Adolf Hitler, Justin Bieber” — słyszymy w tytułowym utworze. Sokół stawia przed nami słuszne i wcale nie trywialne pytanie — czy my wiemy coś naprawdę? To poniekąd motyw przewodni całej płyty, poruszony w kawałku „W mieście”, jednym z hajlajtów całego wydawnictwa. Fantastycznie opowiedziana historia przedstawia wszystkie absurdy i paradoksy świata które często wciąż pozostają niezauważone. Dobitnym tekstem Sokół wbija kij w mrowisko i otwiera oczy słuchaczom, którzy nie zdają sobie sprawy z pułapek czyhających na każdym kroku życia.

Apogeum są jednak kawałki „W dół brzuchem” i „Nie padnę”, zadedykowane wszystkiemu, co na świecie złe i niewłaściwe. Artyści nie szczędząc cierpkich słów komentują tu pogoń za pieniądzem i niechęć do pomocy innym. Wagę i znaczenie albumu w najlepszy sposób podsumowuje zwłaszcza ostatni utwór na płycie. To protest przeciw szeroko pojętemu konsumpcjonizmowi i masowemu zamienianiu człowieka w bezmyślnego robota przez korporacje i polityczno-biznesową elitę świata. Gdy tylko Sokół zaczyna rapować, w reakcji na niesamowitą szczerość i autentyczny przekaz, ręce same składają się do oklasków.

Godnym podkreślenia jest także aspekt muzyczny CBM. Tak jak w przypadku warstwy lirycznej, brzmieniowo album stoi na najwyższym poziomie, a produkcje wychodzące spod rąk producentów takich jak DJ Premier, SoDrumatic, SpaceGhostPurrp czy Shuko i Drumkidz, z którymi artyści współpracowali już przy CBP, to bity najwyższych lotów, które świetnie podkreślają brudny, surowy i autentyczny charakter krążka. Dodane do tego niesztampowe skrecze wykonane przez m.in. Deszcza Strugi, Steeza, Kebsa czy DJ B nadały całości oldschoolowy feeling, który zręcznie zrównoważył alternatywne i eksperymentalne brzmieniowo kompozycje. Muzyczna selekcja Sokoła i Marysi od zawsze stała na najwyższym poziomie, o czym znów przekonaliśmy się na ich najnowszym albumie. Po raz kolejny produkcje otaczające wokale artystów okazały się jak na polski hip-hop przełomowe, stawiając poprzeczkę jeszcze wyżej i wyznaczając nowe standardy.

Czarna biała magia to naturalny krok w przód i rozwinięcie idei Czystej brudnej prawdy. To dzisiejszy hip-hopowy Dezerter, który powinien pełnić rolę poradnika dla każdego z nas, bez względu na wiek, wiarę i pochodzenie. To swoisty informator służący odnalezieniu utraconej świadomości i przetarciu oczu, by dostrzec to, z czego nie zdawaliśmy sobie wcześniej sprawy. Wychodząc w przyszłość — za kilkanaście lat, gdy spojrzymy wstecz, będzie to autentyczne i doskonałe ujęcie obecnej rzeczywistości, za co artystom należą się gromkie brawa, szacunek i słowa uznania.

Komentarze

komentarzy