ASTR
Varsity EP (2014)
Neon Gold Records

Wakacje tuż tuż. Robi się coraz cieplej. Mamy więc dla was z tej okazji garść plenerowych dźwięków. Amerykański soul-popowy duet ASTR, w którego skład wchodzi wokalistka Zoe Silverman oraz multiinstrumentalista, Adam Pallin. Dwójka ta poznała się na zajęciach jogi i gdy odkryli swoje wspólne muzyczne gusta, postanowili rozpocząć współpracę. Gdy włączamy ich muzykę, dosłownie lecą iskry :)
Na tym wydawnictwie znajduje się sześć utworów i każdy jest świetny. Idealny. Przy każdym kawałku odnoszę wrażenie, że jest on dokończony w stu procentach. Że syntezatory są tam gdzie być powinny, że ich wiele warstw nawzajem się uzupełnia. Napakowane dźwiękami tracki to jednakowoż nie jedyna zaleta Varsity EP. Również wokal Zoe Any perfekcyjnie wpasowuje się w miksie z podkładem muzycznym, a zastosowanie tego samego efektu, co w przypadku Arctic Monkeys, czyli niby-megafonu, wydaje się być kolejnym strzałem w dziesiątkę. Muzyka nowojorczyków precyzyjnie sięga tam, gdzie sukces odnoszą dzisiejsze elektroniczne brzmienia. Przede wszystkim, już od początku tracklisty możemy odlecieć, zapomnieć o wszystkim, dzięki sielankowemu „We Fall Down”. Z „Operate” jest tak, że ilekroć nie wcisnęlibyście play, nadal brzmieć będzie super świeżo. To jeden z numerów, w których z każdym kolejnym przesłuchaniem zauważycie coś nowego. Efektowny snare w „R U With Me”, czy najlepszy na chill ze znajomymi przy piwku nad wodą „Blue Hawaii” z refrenem, który naprawdę chwyta i nie puszcza. Przez długi czas. Kończący podróż w przestworza cover „Hold On We’re Going Home” Drake’a również nadał tej piosence inny kształt.
Wszystko to zaczęło się od wypuszczenia do sieci singla „Razor” w 2013 roku. Dalej poszło jak z płatka, ponad milion odtworzeń na chmurze, a EPkę w styczniu 2014 wydało niezależne Neon Gold Records. ASTR są bardzo dobrym przykładem na to, że podejście do muzyki z dbałością o jakość jest równie świetną promocją jak wielkie fanfary, spoty reklamowe i różne inne triki wielkich wytwórni płytowych. Na szczęście nie jestem jedynym, który wróży tej dwójce ogromny sukces. Teraz tylko czekać na długogrający krążek oraz wizytę w Polsce. Może Open’er?



Komentarze