Jessie Ware - What's Your Pleasure

Recenzja: Trey Songz Trigga

Data: 1 lipca 2014 Autor: Komentarzy:

trigga-cover-500x500

Trey Songz

Trigga (2014)

Songbook/Atlantic Records

Nowoczesne R&B rządzi się swoimi prawami. Teksty piosenek ostentacyjnie traktujące o kobietach jako jedynie przedmiotach pożądania, kipiące seksem teledyski czy często spotykane błahe i płytkie produkcje. Trzeba jednak potrafić z tych suchych punktów wymodelować coś, co będzie miało jakąkolwiek wartość oraz włożyć w pracę nad materiałem wystarczająco dużo serca, aby ogół był szczery, prawdziwy i przede wszystkim, udany.

Nowy album Trey Songza to wysoki skok o co najmniej kilka poziomów wyżej. Trigga jest porównywany do Ready sprzed pięciu lat, a nawet uważany za lepszy niż krążek wydany w 2009 roku. Przede wszystkim, warstwa liryczna tych siedemnastu(!) utworów jest znacznie poprawiona, produkcje są dopracowane i przemyślane, spis piosenek jest wypoziomowany i składa się z kilku bangerów, spokojnych, gdzieniegdzie refleksyjnych ballad oraz „popowych” smaczków. Ponadto Trey wokalnie jest tutaj w formie bardzo dobrej. Całość to spójna kompozycja. Rzekłbym nawet, że opowiadająca pewną historię, bo choć mowa jest w znacznej mierze o zdradach i hedonizmie, to jednak w pozytywny i przyjemny sposób poszczególne utwory można ze sobą połączyć.

Omawiając zawartość tego wydawnictwa, nie mogę nie zacząć od tego, co niezmiernie mi się spodobało. Intro i outro, czyli pierwszy i ostatni kawałek z płyty to po prostu strzały w dziesiątkę! „Cake” będące w miarę chilloutowym, w wolnym tempie utrzymanym numerem o związku i zdradzie jest doskonałym wyborem na początek podróży z Tremainem. Kończąc, artysta poszedł w tę samą stronę i w pewnym sensie wyciszająco oraz relaksująco „Mr. Steal Your Girl” daje o sobie znać przed finiszem, aby pamiętać, że tak naprawdę… to w sumie jeszcze nie koniec. Krótko mówiąc — start i meta to wybór idealny. Od strony produkcji, środek tracklisty obfituje w gorące obecnie nazwiska: Mike WiLL Made-It, DJ Mustard czy D’Mile. Nie można jednak nie zwrócić uwagi na niezwykle dobre bity grupy The Featherstones — będą z nich ludzie. Z gośćmi Trey również celnie trafił, bo Nicki Minaj w „Touchin, Lovin'” wpasowuje się idealnie, a jej zwrotka (czy raczej samo flow) jest tzw. killerem, po prostu miażdży słuchacza. Ten utwór jest właśnie jednym z najmocniejszych akcentów i wyróżnia się wraz z hitem list przebojów „Na Na”, fenomenalnym „Foreign” czy też „Dead Wrong”, który jest kawałkiem w stylu Ty Dolla $ign (który de facto się w nim gościnnie udziela). W drugiej części spodobała mi się przewaga wolniejszych utworów (pomijając oczywiście mocne „Late Night” ze zwrotką Juicy J). Wśród nich znalazły się: drugi singiel „SmartPhones”, sensualne „Yes, No, Maybe” oraz radiowe, bujające „Change Your Mind” i smutne „I Know (Can’t Get Back)”.

Trigga jest albumem kompletnym. Trey ewoluował, jego teksty są inteligentne i obfitują w sporo ciekawych metafor (patrz na przykład /”Shout out Australia, when she go down under”/). Instrumentalnie, wokalnie i lirycznie jest super. Remiks „Foreign” z udziałem Justina Biebera był pozycją kontrowersyjną, ale wyszło w porządku. Dodatkowe instrumenty zmieniły lekko charakter piosenki i choć melodia została taka sama, to dodatkowa perkusja i zwolnienie tempa nadało temu utworowi odmienności i można, wraz z alternatywną zwrotką Treya, uważać ten track za osobny. Z jednej strony poważnie, a z drugiej nadal się bawimy. Z jednej strony związek, poczucie winy i miłość, naprzeciw czaruś, który czerpie garściami z życia jako młody mężczyzna, któremu się powodzi. Wydawnictwo to przeprowadza słuchacza przez najróżniejsze emocje, co również wpływa na jego ogólną ocenę. Daję 3 i pół gwiazdki, bo jest to płyta bardzo dobra, wyróżnia się, i kto wie, pomimo faktu, że jesteśmy na półmetku tego roku, to może się okazać, że Trigga skończy w czołówce najlepszych albumów R&B 2014.

Komentarze

komentarzy

Jessie Ware - What's Your Pleasure