
Pamiętacie, czy już zapomnieliście? Pochodzący z Baltimore wokalista na przełomie milleniów wylansował kilka ciepło przyjętych hitów („Thong Song”!), które pomogły mu okryć jego dwa albumy łącznie sześciokrotną platyną. Po 2001 roku muzyk zupełnie zniknął spod świateł jupiterów i coś tam dalej się udzielał na mixtape’owej scenie, ale chyba mało kto był tym faktem zainteresowany. W 2010 bez szczególnego powodzenia próbował reaktywować swoją grupę Dru Hill, a w tym roku przymierza się do wydania pierwszej od trzynastu lat solówki. Czy tym razem szczęście będzie mu sprzyjać? Widać, ze chłopina się stara — jest trapowy podkład, jest autotune, jest barbarzyński Waka Flocka Flame na featuringu. Album będzie nosił tytuł Last Dragon i wyjdzie wtedy, kiedy tam sam muzyk zadecyduje, jako że wydaje go we własnym labelu Dragon Music Group.


Komentarze