Wczoraj w Forum w kalifornijskim Inglewood odbyła się kolejna gala MTV Video Music Awards. Każdego roku to jedna z najbardziej wyczekiwanych ceremonii, bo też i najbardziej związana z resztkami muzycznej strony tej telewizji. Poza tym już od lat artyści pojawiający się na scenie pomiędzy wręczaniem Moonmanów, przygotowują występy, które na ogół nie są pozbawione kontrowersji, ale też pozostają w pamięci na bardzo długo.
Jak było w tym roku? Według komentarzy zza oceanu całe show mogło się opierać tylko na jednym występie. Tak, chodzi o Beyoncé. Artystka przygotowała ponad 15-minutowy mini koncert, w czasie którego zaprezentowała jedne z najlepszych fragmentów swojej ostatniej płyty. I co? Może nie jestem w tym temacie za bardzo obiektywna, ale… mistrzostwo. Gdy już zaczynało się wydawać, że jej wizualny album mógł się trochę przejeść, pani Carter na nowo go ożywiła. Oczywiście na tym nie koniec, bo Bey tradycyjnie przy okazji postanowiła położyć kres wszelkim rozwodowo-rodzinnym, plotkarskim dramatom. Może było to trochę na wyrost, może za dużo w tym łez i typowo amerykańskiej lekcji wzruszeń, ale urokowi Blue Ivy niezmiennie trudno jest się oprzeć. Po rzuceniu publiczności na kolana, Knowles odebrała z rąk swojego męża i córeczki wyjątkową nagrodę Michael Jackson Video Vanguard. Gdyby było jeszcze mało, tego wieczoru Beyoncé zdobyła dodatkowo dwie statuetki za teledysk do „Pretty Hurts” oraz za małżeńską współpracę przy „Drunk In Love”. Jest się czym zachwycać?
No dobra, jednak inni artyści też byli. Wszystko rozpoczęło się od Ariany Grande wykonującej swój najnowszy singiel „Break Free”, co potem przekształciło się w bootyfest przy „Anakondzie” Nicki Minaj, a zakończyło na „Bang Bang” Jessie J, do której dołączyły wspomniane wcześniej panie (jedna trochę zniewolona przez własną sukienkę). Sam Smith jak zwykle oczarował emocjonalnym „Stay With Me”, a Usher porwał do tańca przy „She Came To Give It To You” (i tu na scenie ponownie pojawiła się Minaj). Grzechem byłoby też nie wspomnieć o pięknym, blond duecie — Iggy Azaela i Rita Ora rozruszały publiczność kawałkiem „Black Widow”.
Powracając do nagród — Moonman za teledysk roku zawędrował do Miley Cyrus i twórców klipu do „Wrecking Ball”. Najlepsza męska wizualizacja powstała do „Sing” Eda Sheerana i Pharrella Williamsa, z kolei w popwej kategorii zwyciężyły Ariana Grande, Iggy Azalea i ich „Problem”. Za najbardziej wyróżniający się hip-hopowy teledysk został uznany „Hold On, We’re Going Home” Drake’a, a najlepiej wyreżyserowany został „Turn Down for What” DJ Snake’a i Lil Jona.
Pełną listę zwycięzców, występy, zdjęcia, nagrania z czerwonego dywanu i inne znajdziecie pod tym adresem.



Komentarze