Jessie Ware - What's Your Pleasure

Recenzja: Sinkane Mean Love

Data: 13 września 2014 Autor: Komentarzy:

Sinkane

Mean Love (2014)

DFA Records

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam w radiu nagranie „Yacha”, na kilka dni w głowie pozostały mi słowa „Do you wanna be thoughtless and far away?” i poczucie, że z perspektywy zbliżającego się nieubłaganie końca lata jedyna słuszna odpowiedź to… ależ oczywiście! Dobra wiadomość jest taka, że ten beztroski, błogi stan jest na wyciągnięcie ręki — wystarczy tylko dotknąć magicznego przycisku play, a wakacje będą trwać tak długo, jak tylko sobie tego zażyczymy. Podziękowania proszę kierować w stronę najnowszej płyty Sinkane.

Mean Love to kolejny dowód na to, że dla Ahmeda Gallaba nie istnieje pojęcie granic w muzyce. Mało tego, zdaje się zupełnie omijać kategorie stresu, presji i wszelkich innych, nieprzyjemnych napięć. Gallab od lat tworzy niesamowite kombinacje dźwiękowe, sięgając do swoich sudańskich korzeni, jazzu, lekkiego popu, afrobeatu, krautrocka i dodając do tego najlepsze muzyczne elementy prosto z Londynu, czy Brooklynu. Jednak na tym jeszcze nie koniec. W utworze tytułowym pobrzmiewa echo legend sceny doo-wop z lat 50-tych, zaskakująco przyjemnie połączone z gitarą grającą niczym w country balladzie (aż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że duet She & Him bardzo chętnie wziąłby ten kawałek na swój warsztat). Podobny klimat można odnaleźć w kompozycji „Galley Boys”, która przy każdym odsłuchu przywołuje wspomnienie „I’d Rather Go Blind” Etty James. Zmysłowe „Hold Tight” na pewno nie umknie uwadze wielbicieli Sade. Niemniej to nagrania „Moonstruck”, „New Name” oraz otwierające całość „How We Be” sprawiają, że trudno jest wyłączyć płytę i wrócić do codzienności.

Chociaż nie mogę napisać, że ten krążek rzuca na kolna, to jednak Mean Love zdecydowanie wyróżnia się na tle innych tegorocznych wydawnictw i to nie tylko dlatego, że jego zaszufladkowanie sprawia pewne problemy. Ahmed Gallab odwołał się tu do najbardziej reprezentatywnych fragmentów wcześniejszych płyt wydanych pod szyldem Sinkane i zmiksował je ze swoimi najświeższymi inspiracjami, koncentrując się przy tym na stworzeniu po prostu dobrych piosenek. Powstał z tego album wyjątkowy, lekki i, co trzeba podkreślić, nieprzeładowany zbędnym efekciarstwem. Gdy po utworze „Omdurman” zapada cisza, szczerze żałuję, że pobyt na tej niebiesko-zielonej, muzycznej wyspie trwa tylko 37 minut.

Komentarze

komentarzy

Jessie Ware - What's Your Pleasure