Original Source Up To Date Festival 2014 za nami!

Data: 26 września 2014 Autor: Komentarzy:

001

Ten weekend należał do festiwalu Original Source Up To Date. Piąta, jubileuszowa edycja festiwalu przeszła do historii, obfitując w różnorodność i wiele nowych rozwiązań. Które z nich zostaną z nami na stałe, pokaże czas. Powspominajmy.

Scena Stan Skupienia została przeniesiona do Opery i Filharmoni Podlaskiej, gdzie można było poddać się falom ambientu płynącym ze sceny, na której wystąpili Szymon Kaliski, Thomas Köner oraz Bvdub (w specjalnym projekcie we współpracy z muzykami z Opery i Filharmonii Podlaskiej, kompozytorem Maxem Fedorovem i dyrygentem Kazimierzem Dąbrowskim). Sugestywne zapowiedzi koncertów przygotowane przez Andrzeja Bajguza dodały pełni wieczorowi w gmachu przy ulicy Odeskiej. Szymon Kaliski wprowadził nas w pierwszy stan skupienia hipnotycznymi i dryfującymi dźwiękami, które w zderzeniu z późniejszym, arktycznym występem Thomasa Könera okazały się być niezwykle miękką propozycją. Thomas zaś, z przedpremierowym materiałem z nadchodzącego albumu Novaya Zemlya 2 zabrał nas w zdecydowanie inny stan. Soniczna wyprawa w lodowate rejony wyobraźni zakończona została wraz z rozpoczęciem „spadania w górę” z bvdubem i muzykami 20-osobowej orkiestry. Piękna tego występu nie da się przelać na papier, więc musicie uwierzyć nam na słowo. Stan skupienia wizualnie poprowadził Osmo Nadir uzupełniając spektrum bodźców o te dedykowane dla oka.

www.studiowasabi.pl

Po koncertach, wciąż lekko oderwani od rzeczywistości, wskoczyliśmy do konwoju autobusów KPKM pod banderą #pozdrotechno, by jak najszybciej dotrzeć do Transgranicznego Centrum Kultury Węglowa.
A tam, na scenie hip hop podczas dwóch dni festiwalu zaprezentowali się między innymi: Ten Typ Mes, EldoPelson, The Doppelgangaz, Sokół i Marysia Statosta czy Demigodz. Atmosfera wokół sceny była gorąca, pomimo deszczu, który zastali uczestnicy pierwszego dnia festiwalu. Wielki Hip-Hop Tent wybrzmiewał rapową energią od początku do końca, bombardując falujący tłum liryczną mocą polskiego i amerykańskiego rapu. Z przyczyn technicznych zależnych niestety nie wystąpił Ńemy, co zrekompensować organizatorzy obiecują w jak najbliższym czasie, organizując tego koncert w Białymstoku.
Na scenie Beats. można było poczuć się jak w chmurach, nie tylko dzięki oryginalnej scenografii przygotowanej przez sztab wolontariuszy pod przewodnictwem Karoliny Maksimowicz (Przetwórnia Meblowa Białystok), ale też dzięki artystom: pierwszy dzień należał do reprezentantów polskiej sceny: PZG, Dubsknit, fiftififti, Mentalcut, Falcon1Azbest nie pozwolili nikomu się nudzić. Drugi dzień należał już do gości zza granicy. Niestety U-Z, nie dotarł na festiwal ze względu na trwający strajk pilotów Air France, aczkolwiek D.J. Detweiler ze swoim fletem, w komicznej kolorowej czapeczce, wprowadził festiwal w stan odrealnienia nieporównywalny z żadnym innym występem. Nie da się racjonalnie skomentować tego, co zrobił Company Fuck, tak samo jak ciężko pojąć jest to, co robi z mikrofonem Reeps One, który zwalił słuchaczy z nóg swoim beatboxem. Sobotni wieczór zamknęli giganci z Altern8, dzięki którym raz jeszcze mogliśmy poczuć magię rejwu.
005
Scena Technosoul, „przytulona” do przeciwnej strony magazynu, wraz ze swoją minimalistyczną scenografią zaprojektowaną przez Osmo Nadira emanowała szorstkimi i falującymi dźwiękami. Już na otwarciu przez Michała Wolskiego cały namiot szalał w magnetycznym transie. Następnie stery przejęła ekipa Jealous God wraz z przyjacielem labelu, Svrecą. Do ostatnich minut namiot był wypełniony zarówno najwyższej klasy muzyką, jak i publicznością. Pisaliśmy historię również i dzień później. Błażej Malinowski wysoko podniósł poprzeczkę na sobotnim Technosoul. Zaskoczeniom nie było końca – niesamowicie energetyczny Gosub, charyzmatyczny, młody szaman IVVVO, efektywny do bólu Edit Select, mistyczni Polar Inertia czy nieposkromiony Lag. Scenę nostalgicznie zamknęli Technosoul w brzmieniu okrzyków „Pozdro Techno!” To nie była zwykła techno-balanga…
Podsumowując: było głośno, tłoczno i przyjemnie, a zarazem swojsko, kolorowo i inaczej, po białostocku. Nawet Zygmunt (dla przyjaciół Zigi) nie powstydziłby się tegorocznej edycji i chętnie zamknąłby oczy przy niejednym występie.
Ale to nie wszystko! dla tych, którym ciągle mało, organizatorzy przygotowali specjalną niespodziankę: After- party w Klubie Metro równo tydzień po festiwalu (27.09.). Uwaga! Z opaską festiwalową wstęp wolny!
Dziękujemy i widzimy się za rok!

*Materiały Prasowe*

Komentarze

komentarzy