Recenzja: Azealia Banks Broke With Expensive Taste

Data: 17 listopada 2014 Autor: Komentarzy:

14582_593108447460508_440291085130118278_n

Azealia Banks

Broke With Expensive Taste (2014)

Prospect Park

Premiera epki 1991 sprawiła, że świat gorączkowo rozglądał się za debiutanckim albumem Azealii. Trzy lata później, po niekończących się zapowiedziach, kontrowersjach związanych z wypowiedziami raperki, zmianami wytwórni i kilkoma singlach, mało kto wierzył jeszcze, że ten album w ogóle się ukaże. Aż tu nagle, pewnego dnia, Banks, ot tak, wrzuciła Broke With Expensive Taste do sieci. Płyta-niespodzianka to jednak chwyt zarezerwowany już tylko i wyłącznie dla Beyoncé — choćby nie wiem kto powtórzył ten manewr, nigdy nie będzie już tak spektakularny. Pomimo tego, z ulgą w sercu, można rzec — nareszcie!

Po 1991 Azealia wydała jeszcze mixtape i zdążyła już pokazać swoje możliwości, ale ku zaskoczeniu wszystkich, na Broke With Expensive Taste znajdziemy rozwiązania, które wychodzą poza granice muzycznej wyobraźni. Odnoszę czasem wrażenie, że jej twórczość to jedno wielkie wyzwanie — ktoś mówi „nie zarapujesz pod latynoski beat”, po czym niepokorna Azealia z marszu odpowiada śmiało „challange accepted” i tak oto, powstają nietypowe numery, takie jak „Gimmie a Chance”, który w ostatnich partiach brzmi jak gotowy podkład do salsy rodem z Tańca z gwiazdami. W tym szaleństwie jest jednak metoda i nieważne czy jest to inspirowany latami 90. elektroniczy numer „Desperado” czy skoczny kawałek „Nude Beach a Go-Go”, który ma niewiele wspólnego z rapem, a który idealnie nadawałby się na letnią potańcówkę na plaży, Banks bowiem wciąż jest głodna wrażeń. I co najważniejsze nie szuka ich na oślep. Nowe numery przeplatają się również ze starymi i tym sposobem Azealia umieściła także na albumie swój największy hit, „212”, który całym swoim wariactwem pasuje do koncepcji Broke With Expensive Taste. Jednymi z najsilniejszych punktów płyty są niewątpliwie single — „Chasing Time”, w którym Banks spłaszczyła nieco swoje flow, by swobodnie płynąć na beacie oraz surowe i uderzające „Heavy Metal and Reflective”.

Ostatnim razem, kiedy recenzowałam płytę Iggy Azealii napisałam, że „w kobiecym wyścigu liczą się przede wszystkim działania, dlatego też należy zakwalifikować The New Classic jako krok do przodu, dzięki któremu Iggy zostawiła w tyle chociażby Azealię Banks”. I z całą odpowiedzialnością, po premierze Broke With Expensive Taste cofam te słowa. Kiedy już karty na stole zostały odsłonięte, kiedy już na sklepowych półkach widnieją płyty Iggy, Angel Haze i Azealii, nietrudno wybrać zwyciężczynię pojedynku. A że odrobinę się spóźniła z tą premierą? Lepiej późno niż wcale.

Komentarze

komentarzy