„Praca z inspirującymi ludźmi jest dla mnie siłą napędową” – Novika dla Soulbowl.pl

Data: 29 stycznia 2016 Autor: Komentarzy:

novikaa
Kasię Nowicką zna chyba każdy świadomy słuchacz w Polsce. Jeśli nie z prawdziwego imienia i nazwiska, to już na pewno po aliasie, którym od lat firmuje szereg rozmaitych działań. Efektem najnowszego z nich jest EP-ka Novika Collabs, która ukazała się wraz z końcem ubiegłego roku pod banderą rodzimej oficyny Otake Records. Artystka, w rozpoznawalnym dla siebie stylu, na wyżej wspomnianym wydawnictwie, umiejętnie zestawiła ambitną, parkietową elektronikę z lekkim, przyswajalnym popem; dołączając kolejną ciekawą pozycję do swojego muzycznego portfolio. Z kolei dwa dni temu ukazał się klip do reprezentującego EP-kę utworu „Secret Passage”, który można zobaczyć poniżej, tak jak i zapis krótkiej rozmowy, jaką odbyliśmy ostatnio z Noviką.

Soulbowl: Jesteś m.in. kojarzona z Leniwą Niedzielą, a obecnie w radiowej Czwórce prowadzisz audycję o bardzo zbliżonym tytule. Jednak w kontraście do tego, Twoje życie to ciągła aktywność na wielu polach. Skąd na co dzień czerpiesz energię i motywację do kolejnych działań?

Novika: Czasem tej energii mi brakuje, nie zawsze jest tak różowo. Z motywacją też ostatnio różnie bywa, bo wiele się zmieniło na rynku wydawniczym i na przykład do nagrywania nowej płyty wyjątkowo długo się zabierałam. Mój odbiorca, zarówno radiowy jak i płytowy, jest coraz trudniejszy, bo ma zbyt dużo bodźców i ciężko mu się dłużej nad czymś skupić. Patrząc na moje działania z bardziej optymistycznej strony, to siłą napędową są dla mnie reakcje słuchaczy, poczucie satysfakcji i praca z inspirującymi ludźmi.

Podczas swojej kariery współpracowałaś z takimi wytwórniami jak Kayax czy BMG, z kolei ostatnią EP-kę udostępniłaś pod banderą niewielkiej rodzimej oficyny Otake Records. Jakbyś mogła opowiedzieć od kuchni, co determinuje wybór tego, a nie innego labelu? Co dla artysty w takiej współpracy jest najważniejsze?

Ważnym czynnikiem jest poziom niezależności, na którym ci zależy. Jeśli chcesz, żeby ktoś wszystko za ciebie zrobił, przy tym doradził i zawiózł na wywiad to próbujesz się dostać do dużej wytwórni jak Sony, Universal i Warner. Jeśli jednak chcesz zachować pełną niezależność, a przy tym masz trochę kasy do wydania to inwestujesz w płytę samodzielnie, dogadujesz się z małym labelem, albo korzystasz z „majorsa” jako dystrybutora albumu. Każda z tych dróg ma swoje plusy i minusy. Akurat jeśli chodzi o Otake to zależało mi na zrobieniu czegoś stricte klubowego w przerwie między albumami, Piotr Bejnar (głowa Otake) chciał z kolei spróbować czegoś bardziej piosenkowego.

Jak współpracowało Ci się z producentami zaangażowanymi w Novika Collabs EP?

Fantastycznie! Lubię czasem nagrywać takie pojedyncze utwory z producentami, bo nie zdążymy się sobą zmęczyć i zawsze jest ciekawie. Piotra (Pete Grace) nie znałam wcześniej, sam zaproponował współpracę i szybko się zaprzyjaźniliśmy. Z Kaspem znamy się długo, jeszcze z czasów kiedy współtworzył duet Pol_On.

W swojej karierze współpracowałaś m.in. z Fiszem, Smolikiem, Marcinem Czubalą, 15 Minut Projekt czy Sebem Skalskim. Gdybyś miała wybierać wśród wszystkich dostępnych muzyków / wokalistów w kraju, to z kim widziałabyś kolejną kolaborację?

Na naszym rynku dużo się dzieje i jest w kim wybierać, jeśli chodzi o produkcję czy współpracę wokalną. Chętnie bym znów coś zrobiła ze Smolikiem, jeśli chodzi o wspólne śpiewanie to raczej widzę się w duetach męsko-damskich, może więc Baasch, Król, chętnie znów Skubas.

Jesteś aktywna na scenie już od dobrych kilkunastu lat. Gdybyś miała wskazać trzy inne kobiety — artystki, które miały przez ten okres wpływ na Twoje inspiracje i rozwój, to kogo byś wybrała?

Teraz już mają na mnie mniejszy wpływ, ale przez lata bardzo inspirowała mnie trójca — Roisin Murphy, Bjork i — tu zaskoczenie — Alicia Keys. Trzy niezwykłe kobiety, Bjork i Roisin dziś idą drogą nie zawsze dla mnie przyswajalną, ale ich starsze nagrania czy klipy wciąż wywołują we mnie dreszcz zachwytu, a do tego mnóstwo wspomnień. Alicia to z kolei taka moja idolka na smutny dzień, kiedy trzeba sobie pośpiewać głośno w samochodzie. Podobnie mam z Lianne La Havas.

W ostatnich latach mieliśmy okazję obserwować narodziny i rozwój gatunków takich jak dubstep oraz trap. Oba po dziś dzień mają wpływ na współczesnych artystów. Jak myślisz, czy w najbliższym czasie doczekamy się kolejnego wiodącego stylu w muzyce i jeśli tak, to jak wyobrażałabyś sobie jego przypuszczalne brzmienie?

Tego chyba nie da się przewidzieć, a mi szczególnie jest trudno, bo przestałam się interesować muzyką od strony formy, szufladek, trendów. Przeglądam oczywiście portale muzyczne, staram się być na bieżąco, ale sporo też mnie omija. Przez chwilę wydawało mi się, że wraca taki oldschoolowy drum’n’bass, taki przyjemny i piosenkowy… dostrzegam też nostalgię za trip hopem i downtempo. Jaki jednak nowy gatunek mógłby z tego powstać? Nie wiem :)

W ostatnim czasie zauważalny jest powrót do prasy muzycznej. Na powierzchni wciąż stara się utrzymywać Laif, środowisko hiphopowe znów doczekało się własnego tytułu, jakim teraz jest VAIB, głośno było również o zbiórce na Gazetę Magnetofonową, a w międzyczasie pojawił się jeszcze kwartalnik M/I. Myślisz, że — tak jak w przypadku płyty winylowej — jest to znów powrót do tego, co bardziej namacalne, co w dobie powszechnej cyfryzacji wszystkiego, jest jakościową przeciwwagą, a nie wyłącznie pogonią za sentymentami?

Przyglądam się temu trendowi i w sumie cieszę się, bo osobiście wolę prasę papierową, książki też kupuję tylko namacalne. Gazetę Magnetofonową chętnie sama wsparłam i jak czytałam ją w autobusie to pomyślałam, że gdyby ktoś inny też ją wyjął, to od razu byśmy poczuli się częścią jakiejś fajnej grupy, nie obeszło by się chyba bez uśmiechu. Jest w tych powrotach sporo sentymentu, może też trochę mody na „vintage”. Byłoby świetnie gdyby ludzie znów zapragnęli też kolekcjonować płyty kompaktowe, bardzo namacalne i z wielkim staraniem czasem latami przygotowywane przez artystów!

Komentarze

komentarzy