Recenzja: Chance The Rapper Coloring Book

Data: 23 czerwca 2016 Autor: Komentarzy:

chance3

Chance The Rapper

Coloring Book (2016)

self released

Po przełomowym dla młodego rapera z Chicago mikstejpie Acid Rap, po trzyletniej przerwie przyszła pora na… a no właśnie, na co? Chancelor Bennett, znany szerzej jako Chance The Rapper, wypiera się rządzących showbusinessem zasad i wyłamuje się z kręgu, w którym popularni, uznawani zawodnicy wchłaniani są przez wielkie wytwórnie. Coloring Book to kolejny darmowy, wydany w pełni samodzielnie materiał rapera, a przy okazji niemalże ostateczne rozwiązanie kwestii tego, czy labele są w ogóle artystom potrzebne w obecnych czasach.

Piszę o tym wszystkim właśnie dlatego, że Coloring Book prawie pod każdym względem smakuje jak kolejny przełomowy etap w karierze artysty, majorsowy debiut i to taki na miarę good kid, m.A.A.d city Kendricka Lamara. Chociaż kontraktu nie ma, stawki wyraźnie wzrosły. Pojawiły się gwiazdy na featuringach (Kanye West, Lil Wayne, nawet Justin Bieber), oprawa muzyczna stała się bogatsza i jeszcze lepiej dopracowana. Jedynym mankamentem jest jednak niedopracowany w pełni miks i mastering projektu. Oczywiście ostateczna postać brzmi znacznie lepiej niż pierwsza wersja wrzucona w dniu premiery na datpiff.com, ale wciąż słuchając albumu mam wrażenie, że gdzieś wypadałoby pogłośnić beat, a gdzie indziej zdecydowanie ściszyć vocoderowe podbitki. W każdym razie wspomniane kwestie techniczne są tak naprawdę jedyną poważną wadą tego albumu (pozwolę sobie nie używać już słowa mixtape).

Pamiętacie jak trzy lata temu Acid Rap porównywany był do wczesnego katalogu Kanyego Westa? Coloring Book to ciąg dalszy przyjacielskiego, ale jednak deptania Yeezy’emu po piętach. Kilka miesięcy temu wyszło The Life Of Pablo, które reklamowane było przed premierą jako album gospelowy. Skończyło się jednak na raptem kilu utworach i szytym cienką nicią ogólnym konceptem płyty nawiazującym do takiej właśnie estetyki. Nie było w tym nic złego, ale Chance na własnych warunkach zrobił to po prostu lepiej. Moc gospelu jest tutaj aktywna praktycznie przez całą długość trwania albumu. Oprócz oczywistych elementów takich jak powodujący dreszcze vocoderowy chór w „How Great” i absolutnie epickie zamknięcie płyty w drugiej części „Blessing”, materiał znakomicie posługuje się religijną symboliką i retoryką dobrego słowa bożego, przekształcając je w pozytywną energię, której nie oprze się nawet najbardziej wojowniczy ateista. Gdzieś pomiędzy zakonem hiphopowców mierzących swoją wiarę za pomocą rozmiaru złotego łańcucha z podobizną Jezusa, a działającego w niszy nurtu obciachowego christian rapu, pojawia się taki Chance The Rapper i objawia słuchaczom złoty środek między muzyką i wiarą.

Nawet jeśli nie interesuje was relacja autora z Bogiem, i bez tego Kolorowanka broni się jako mocny rapowy album na miarę obecnych czasów. Chance to raper niezwykle charyzmatyczny („No Problem”), perfekcyjny technicznie („How Great”), a jak trzeba ujmujący nas emocjami wyrażanymi bardziej melodyjnym wokalem („Same Drugs”). Nie boi się udziału w akustycznym „Juke Jam”, jak i nawijki pod future-funkowy podkład Kaytranady („All Night”). Skutecznie unika oczywistych rozwiązań w sprawie doboru podkładów. Z typowych trapowych tracków mamy tylko „Mixtape” z Thuggerem i Yachtym, i tak udane swoją drogą. Dominują jednak bogate inspiracje funkiem, gospelem i dawnym eksperymentalnym hip hopem spod znaku The Pharcyde i nieodżałowanego Jaya Dee. Nawet nagrywając duet z Future’em Chance stworzył coś, czego w pewnością nigdy nie usłyszmy na żadnym z albumów Astronauty. Nie zabrakło też lekkich insiracji juke’iem i footworkiem, aczkolwiek rozczarowani mogą być słuchacze, którzy po Acid Rapie mieli prawo liczyć na znacznie silniejszy rozwój rapera właśnie w tym kierunku.

Coloring Book to dużo więcej niż udana kontynuacja projektu sprzed trzech lat. To krok do przodu, to wyeksponowanie przez autora płyty swoich największych zalet, to wypracowanie własnego muzycznego świata, którego raczej nikt nie zdoła podrobić. Przy okazji jest to także najbardziej pozytywny i melodyjny rapowy projekt ostatnich lat. Jakby jeszcze było mało, album ten zmienia historię przemysłu muzycznego — amerykańska Akademia postanowiła zmienić zasady nominowania do nagród Grammy na korzyść artystów wyłącznie streamingujących swoją muzykę, na co miały wpływ między innymi wyniki Coloring Book na liście Billboardu. Wiara jednak przenosi góry.

Komentarze

komentarzy