Z innej miski: Długogrający debiut Symbiotic Sounds

Data: 18 lipca 2016 Autor: Komentarzy:

symbiotic sounds

Bardzo często jeśli myślimy footwork, mówimy Symbiotic Sounds. Nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, ponieważ anonsujący się takim aliasem częstochowski producent Łukasz Szyda, jest jednym z najjaśniejszych przedstawicieli współczesnej sceny rozpędzonej do tempa 160 bitów na minutę. I nie mówimy tu tylko o krajowym podwórku, ale o brzmieniach juke/footwork w ogóle. Częstochowianin za sprawą dwóch, bardzo dobrze przyjętych epek, a także wielu pojedynczych utworów oraz remiksów, wyrobił sobie globalną markę, która pomaga napędzać gatunek i pchać go sukcesywnie do przodu. Wobec tak bogatego doświadczenia, naturalną koleją rzeczy było stworzenie długogrającego wydawnictwa, którego właśnie się doczekaliśmy.

Wydane 15 lipca sumptem jego własnej oficyny Sequel One Records Footsteps In The Jungle, to dynamiczna podróż przez dźwiękową dżunglę, w której rządzi zwariowany rytm. Stałym elementem tego dzikiego krajobrazu są kojarzone z Łukaszem organicznie sekwencje 808 oraz towarzyszące im cięte, organiczne brejki wraz z barwnym wachlarzem świetnie dobranych sampli. Z jednej strony mamy tu sporo odniesień nakierowujących słuchacza w rejony undergroundowego klimatu Chicago, z drugiej zaś pojawia się sporo plemiennych rytmów i wokaliz sprowadzających nas z powrotem na ozdobne tereny bujnej dżungli. Niezależnie od tego w jakim kierunku porusza się wycieczka organizowana przez Symbiotic Sounds, to przez cały czas jej trwania artysta z wyczuciem dobiera proporcje między syntezatorami, a żywymi samplami. Album z pewnością jest wyznacznikiem kolejnego etapu eksploracji mapy dźwiękowej w karierze producenta.

Zanim zaproszę Was do odsłuchu, niech o materiale najlepiej świadczy fakt, że Footsteps In The Jungle jest obecnie płytą tygodnia w radiowej Czwórce, a jeden z utworów na niej zawartych został zagrany w audycji niezwykle cenionego i opiniotwórczego Gillesa Petersona. Welcome to the jungle!

Komentarze

komentarzy