Recenzja: Lance Skiiiwalker Introverted Intuition

Data: 8 grudnia 2016 Autor: Komentarzy:

lance-skiiiwalker-introverted-intuition

Lance Skiiiwalker

Introverted Intuition (2016)

Top Dawg Entertainment

Top Dawg Entertainment — rodzime wydawnictwo Kendricka Lamara i kolegów — pobije w tym roku własny rekord, wydając aż pięć albumów. Taki ilościowy skok do przodu naturalnie groził spadkiem jakości. Na szczęście i nieszczęście spadek ten objawił się w jednej postaci, w jednej osobie. Poznajcie Lance’a Skiiiwalkera, rycerza Jedi głuchego i niewidomego wobec potęgi Mocy.

W pierwszej chwili Introverted Intuition jest nawet w stanie nabrać nas, że mamy do czynienia z czymś wartym głębszej uwagi. „Forbidden Fruit” powoli buduje napięcie, zaprząta nam umysł biblijnym odniesieniem, puentuje pomysł dynamicznym wejściem perkusji. Coś się zaczyna zawiązywać i wtem nagle przeniesieni zostajemy do naśladującego audycję radiową intra. Sytuacja powtarza się przez całą długość trwania albumu. Lance rzuca nam do posmakowania szkice swoich piosenek i zaraz wyrywa nam je z rąk, jakby dzięki temu mógł ukryć przed nami prawdę o swojej muzyce.

Pan Skiiiwalker pozbawiony jest jakiegokolwiek poczucia dobrego smaku i brak mu nawet odrobiny talentu do pisania piosenek. Pod osłoną sięgającego po ekstrawaganckie tematy postmodernisty sprzedaje ekwiwalenty banałów prosto z tomów Paula Coelha. Balansuje na pograniczu melodyjnego hip hopu i ascetycznego R&B tylko dlatego, że bezpośrednia konfrontacja z którymś z tych gatunków skończyłaby się bezpośrednią katastrofą. Podkłady poskładane są z klocków kojarzonych ze współczesną sceną niezależną czarnej muzyki, ale zabrakło w tym wszystkim ręki wskazującej kierunek, w którym to wszystko miało zmierzać. Niektóre z utworów próbują się samodzielnie usprawiedliwić swoim stonerskim przeznaczeniem, ale tylko obrażają w ten sposób artystów, którzy przez lata pracowali nad standardami muzyki tworzonej pod palenie. Gdybym miał wskazać jakikolwiek prześwit sensownego songwritingu i jakiejkolwiek nadziei w stosunku do artysty, wybrałbym jedynie singlowe „Lover’s Lane”. Utwór byłby nawet przyjemny, gdyby nie wyjątkowo podle dające znać o sobie ograniczone możliwości wokalne Skiiiwalkera.

Introverted Intuition to odrażający efekt ścierania się frontów atmosferycznych popularnych we współczesnej muzyce trendów. Kolaż wszystkiego i niczego, którego wydać nie odważyłby się nawet Kid Cudi dotykający dna swej artystycznej niemocy. Zapomniałbym o tej płycie gdyby nie to, że wyszła w TDE — labelu, który do tej pory przyzwyczajał mnie do wysokich standardów i unikania grafomanii. Ała.

Komentarze

komentarzy