Mrozu flirtuje z duchem Czesława Niemena

Data: 15 lutego 2017 Autor: Komentarzy:

mrozu-zew-2017

Jeśli ktoś doskonale pamięta początki Mroza (wówczas pieszczotliwie odmienianego także Mrozu’a) na polskiej scenie i jego kultowe już „Miliony monet” (via „Nazywam się Milijon — bo za miliony kocham i cierpię katusze”) przed ośmioma laty, to właśnie my. Jego debiut to była zresztą pierwsza płyta, której Soulbowl na poważnie patronował. Później stopniowo od „Milionów” Mrozu zaczął się stylistycznie odcinać. Raczkujące polskie R&B zdążyło umrzeć w zalążku, a sam mrozu postawił na radiowy retropop. Od Rollercoaster wydanego w 2014 roku sporo się jednak zmieniło i 24 lutego Mrozu wydaje kolejny album Zew osadzony w zupełnie innej stylistyce.

Dwa pierwsze single, czyli „Sierść” i opublikowany w zeszłym tygodniu „Duch” bawią się stylistycznymi nawiązaniami. W „Sierści” funkrockowy sznyt spod znaku ostatniego Childish Gambino miesza się z reggae’ującą melodią. „Duch” z kolei wokalnie flirtuje z dziedzictwem Czesława Niemena na natchnionym klasycznym nowojorskim hiphopowym bicie. Wyszło zaskakująco ciekawie i z pewnością, kto wie, może po raz pierwszy od wspomnianych „Milionów” Mrozu naprawdę nas zaintrygował. Ale nie ma się czemu dziwić — za muzykę i produkcję obok samego wokalisty odpowiada utytułowany Marcin Bors (nagradzany m.in. za produkcje dla Hey i Nosowskiej), a współautorem tekstu jest Ten Typ Mes. Koniecznie sprawdźcie poniżej, czy też czujecie ten zew, a już za tydzień z hakiem przekonamy się, czy ta aby zima będzie naprawdę mroźna.

Komentarze

komentarzy