Recenzja: Joey Bada$$ All-Amerikkkan Bada$$

Data: 1 maja 2017 Autor: Komentarzy:

Joey Bada$$

All-Amerikkkan Bada$$ (2017)

Pro Era/Cinematic Music Group

Pracując nad swoim drugim oficjalnym longplayem, Joey Bada$$ stał przed nie lada wyzwaniem. Nie tylko chodzi tu o wysoko postawioną poprzeczkę przez wydane przed dwoma laty debiutanckie B4.DA.$$, ale również o coraz częściej pojawiające się głosy, które mówiły o tym, że młody nowojorczyk powinien na następnych projektach chociaż trochę wyjść z uwielbianej przez siebie stylistyki lat 90. i pokazać większą wszechstronność. I mimo że na swojej nowej płycie reprezentant kolektywu Pro Era wciąż czerpie pełnymi garściami z klasycznego, korzennego brzmienia hip-hopu, to już zdecydowanie mniej w nim ucznia wzorującego się na swoich idolach, a więcej świadomego i pewnego swoich poglądów artysty. To właśnie sprawia, że All-Amerikkkan Bada$$ to najbardziej dojrzała i zaangażowana politycznie rzecz, jaka do tej pory wyszła spod ręki pochodzącego z dzielnicy Flatbush rapera.

Tę dojrzałość słychać już od pierwszych numerów. W otwierającym album „Good Morning Amerikkka” oraz następującym po nim „For My People” Joey pokazuje, że nie tyle aspiruje, co już postrzega siebie jako głos swojego pokolenia, którego misją jest inspirować słuchaczy i mówić o problemach trapiących współczesną Amerykę. W podobnym tonie utrzymane jest kolejne na trackliście „Temptation”, w którym Bada$$ nie tylko porusza temat dyskryminacji rasowej, ale też zwraca uwagę, że zmiana na lepsze może nastąpić tylko na skutek pracy od podstaw i determinacji („Complainin’ all day, but in the same condition / If you wanna make change, it’s gon’ take commitment”). Na All-Amerikkkan Bada$$ 22-latek ewidentnie stawia na pozytywny przekaz i słychać to również w warstwie produkcyjnej, która – szczególnie w pierwszej połowie – zdominowana jest przez melodyjne, jazzujące brzmienie i bardzo chwytliwe refreny („For My People”, „Temptation”, „Devastated”). Oczywiście nadal jednym z głównych elementów są tu boom-bapowe bębny, ale tym razem większości podkładów zdecydowanie bliżej do unowocześnionego jazz rapu spod szyldu ATCQ i Digable Planets, niż brudu ulic Brooklynu i Queensbridge, jaki znamy chociażby z płyt Nasa czy Mobb Deep.

W przeciwieństwie do swoich poprzednich projektów, Joey Bada$$ tym razem kładzie mniejszy nacisk na szeroko pojętą technikę i styl, a w dużo większym stopniu skupia się na bezpośrednim, klarownym przekazie i społeczno-politycznych przemyśleniach. Najlepszym tego przykładem jest singlowe „Land of the Free”, komentarz na temat m.in. systemu więziennictwa i skorumpowanych polityków. Ciekawym numerem pod względem konceptualnym jest także „Y U Don’t Love Me (Miss Amerikkka)”, w którym 22-latek personifikuje Amerykę, przedstawiając ją jako kobietę, która nie odwzajemnia jego miłości. Utwór stanowi również punkt zwrotny całego albumu, który od tego momentu nabiera bardziej rebelianckiego i agresywnego wydźwięku. Słychać to wyraźnie w emocjonalnym „Babylon” („Fuck the system and the government, you fuckers not protectin’ and servin’ / you more like damagin’ and hurtin’”) oraz przede wszystkim w kapitalnym „Rockabye Baby”, które wyróżnia się nie tylko za sprawą świetnej gościnnej zwrotki ScHoolboya Q, ale także dzięki samemu gospodarzowi, nawołującemu w swoich wersach do rewolucji: „Time is running up, feel the burn in my gut / And if you got the guts, scream ‘Fuck Donald Trump’”. Punktem kulminacyjnym All-Amerikkkan Bada$$ jest natomiast wieńczące płytę „Amerikkkan Idol”, które stanowi bardzo mocne, choć także pesymistyczne podsumowanie płyty, będącą jednak w gruncie rzeczy pozytywną i pełną nadziei na lepszą przyszłość.

Od wydanego w 2012 roku przełomowego mikstejpu 1999 Joey Bada$$ przebył długą drogę, z utalentowanego, zafascynowanego latami 90. Młokosa stał się dojrzałym, choć wciąż jeszcze nie do końca ukształtowanym artystą. Podczas gdy B4.DA.$$ było pewnego rodzaju podsumowaniem wcześniejszego etapu jego kariery, All-Amerikkkan Bada$$ jest punktem startowym otwierającym nowy rozdział w dyskografii 22-latka. Mimo że jego nowego albumu nie można raczej uznać za przyszły klasyk, jeśli wziąć pod uwagę dotychczasowy rozwój reprezentanta Pro Ery, wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później i taka płyta nadejdzie.

Komentarze

komentarzy