Recenzja: Khalid American Teen

Data: 24 lipca 2017 Autor: Komentarzy:

Khalid

American Teen (2017)

RCA Records

Prawie 75 milionów wyświetleń pod singlowym „Location”, 16. miejsce na liście Billboard Hot 100 w szczytowym momencie, występ u Jimmiego Fallona, notki w największych czasopismach i portalach muzycznych, wielokrotne tytuły artysty tygodnia i to wszystko przed ukończeniem dwudziestego roku życia. Brzmi bardzo obiecująco, pytanie tylko jak faktycznie przekłada się to na muzykę?

„My youth is foundation of me / Oh, I’m proud to be American”

Wersy, które zamykają pierwszy utwór na płycie, już na początku doskonale ją podsumowują. Zresztą sam tytuł płyty, American Teen , wyraźnie sugeruje, czego możemy spodziewać się od tego wydawnictwa jeżeli chodzi o tematykę. Nie przypuszczałbym jednak, że tak młody, debiutujący artysta jest w stanie udźwignąć niełatwy temat nastoletniości tak lekko i obiecująco. Pewnie, „Young, Dumb & Broke” jest aż za naiwne, ale czy nie o to chodzi w byciu pełnym pięknych ideałów (i banałów) nastolatkiem? Tytułowe „American Teen” może spokojnie zostać prawdziwym hymnem każdego amerykańskiego nastolatka, a kawałki takie jak „8TEEN”, „Let’s Go” podkreślają brak zobowiązań i obawy przed podejmowaniem właściwych życiowych decyzji, jak np. tych o wyborze uczelni. Jednak głównym motywem, który przewija się przez cały album, jest poszukiwanie prawdziwego, głębokiego uczucia. Jasne, może wydawać się to wręcz banalne, jednak w wykonaniu Khalida brzmi bardzo autentycznie. Brak kwestii politycznych, rasowych czy też materialnych a zamiast tego skupienie się na podstawowych wartościach takich jak nadzieja, miłość czy też strach przynosi powiew świeżości i wskazuje na nieoczekiwaną dojrzałość.

Kolejnym zaskoczeniem jest niski, głęboki głos wokalisty, który można porównać z wokalami Leona Bridgesa czy Michaela Kiwanuki. Z kolei wykorzystana na albumie stylistyka lat 80., przejawiająca się zarówno w wolniejszych, bardziej instrumentalnych utworach („Angels”, „Saved”, „Cold Blooded”, „Coaster”), jak i w momentach, gdy dominują proste aranżacyjnie kompozycje („American Teen”, „8TEEN”, „Another Sad Love Song”) składa się w przyjemną, przystępną całość. Może nie wszystkie kawałki na płycie zapadają w pamięć, niemniej jednak trudno jest wskazać jednoznacznie, które nie powinny się na niej znaleźć. Balansowanie pomiędzy smooth popem, soulem i r&b, które jednocześnie puszcza oko do nowej fali r&b i gigantów takich jak The Weeknd, Bryson Tiller czy Frank Ocean, brzmi po prostu przyjemnie.

Rewolucyjna płyta? Niestety nie. Udany debiut? Jak najbardziej! Tym albumem Khalid udowadnia, że warto mieć go na uwadze, a jego kolejne krążki zapowiadają się naprawdę obiecująco. Jednak zanim to nastąpi, mamy kawał dobrej płyty, której refreny będziecie śpiewać razem z nami.

Komentarze

komentarzy