
Abra okazuje się wyjątkowo łaskawa dla swoich niecierpliwych fanów domagających się nowej muzyki i jak Maria Antonina, dopieszcza poddanych ciastkami. (Spokojnie, nie zakrztusili się nimi). Kolejna miniaturka w wykonaniu samozwańczej księżniczki dark wave’u jest znacznie spokojniejsza i kontemplacyjna w charakterze od bangerowej poprzedniczki. Nowoczesne synth-popowe brzmienie podszyte beatową pulsacją i uwodzicielskimi liniami melodycznymi spotyka się z surowym brzmieniem lo-fi. Sypialnianą atmosferę podkreśla okładka wykorzystująca osobistą fotkę Abry, opublikowaną na jej koncie na Instagramie. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze w tym roku doczekamy się nowego longplaya. Let ’em eat cake!


Komentarze