Recenzja: Rosalie. Flashback

Data: 20 stycznia 2018 Autor: Komentarzy:

Rosalie.

Flashback (2017)

Alkopoligamia

Kali Uchis, niegdyś raczej kojarzona z przyjemnym głosem gdzieś w tle charakterystycznego flow Tylera, The Creatora, coraz wyraźniej stawia na swoim, a w solowych projektach daje się poznać jako doskonała wokalistka, świadomie miksująca czarne brzmienia. Jorja Smith już od dawna nie jest tylko dziewczyną od „Jorja Interlude” z More Life Drake’a. Muzyczny światek z ogromnym zaciekawieniem śledzi jej indywidualne projekty. Wschodzące kariery wspomnianych Jorji i Kali czy zmysłowej Kilo Kish to wyraźne sygnały, że w kobiecej muzyce po raz kolejny dzieje się coś znaczącego. Zwłaszcza za oceanem i w Wielkiej Brytanii coraz widoczniej zaobserwować można renesans wokalistek balansujących gdzieś między szeroko rozumianym R&B, brzmieniami okołosoulowymi a hip-hopem. Wizerunek rap girl kontrastujący z soulową delikatnością zaskakująco działa, a wspomniane panie mają szansę ugrać naprawdę wiele w nadchodzącym roku.

Moda ta nie do końca jeszcze została podchwycona przez naszą krajową scenę. Wokalistki zwykło się traktować zero-jedynkowo — albo mocny rockowy głos, albo przyjemny mainstream. Leniwy neo-soul, R&B czy, coraz chętniej łączone z nimi elektronika i hip-hop, to wciąż doskwierająca luka, jeśli chodzi o śpiewające Polki. Ostatnio znaczący krok od tej otchłani postawiły Paulina Przybysz znakomitym Chodź tu czy recenzowana niedawno na naszych łamach Min t.

Nagle wchodzi ona. W 2016 roku wydaje epkę Enuff, która okazuje się znakomitym preludium prężnie rozwijającej się kariery. Kogoś takiego jak Rosalie. potrzebowaliśmy w polskiej muzyce jak powietrza — trochę zachodnia, alternatywna, trochę „nasza”, skromna dziewczyna z sąsiedztwa. Mimo tak dużej różnorodności, u Rosalie. wszystko gra — od wizerunku po wysoki głos. Całość zagrała jeszcze lepiej, dzięki wyczekiwanemu debiutanckiemu albumowi Flashback.

Po sukcesie Enuff, koncertach na sporych festiwalach muzycznych i kilku udanych featach, chociażby na płycie Flirtni, można było spekulować, czy artystka nie pójdzie przypadkiem w stronę nieco bardziej mainstreamowych brzmień. Nic bardziej mylnego, bo jej nowe LP to zmysłowy krążek, który rozczula od pierwszego leniwego „U.N.D.E.R.S.T.A.N.D.” aż po nawiązujące do epki „Enuff”. Rosalie. postanowiła, paradoksalnie, pójść naprzód, cofając się — takie wnioski to oczywiście wynik potraktowania literalnie tytułu płyty. Głębsza analiza dowodzi, że powrotu użyto w kontekście muzycznym, chodziło o nadanie świeżości dawnym inspiracjom wokalistki oraz w kontekście tematycznym, bo teksty dotyczą refleksyjnego „flashbacku”, rozmyślań nad przeszłością, a szczególnie nad ostatnim, szczególnie owocnym dla Rosalie. okresie. To wszystko sprawiło, że z drobnymi przerwami album utrzymany został w melancholijnej i intymnej lirycznie konwencji.

Flashback to debiut skrupulatnie przemyślany, stworzony w oparciu o indywidualną wizję, ale wśród grupy znamienitych dla polskiej nowej sceny osobistości. Rosalie. tekstowo wsparł chociażby Ras, pisząc dla niej słowa znakomitych „Królowej” i „Spokojnie”. Muzycznie piosenkarka postawiła zarówno na tych, z którymi współpracowała już przy Enuff (tu chociażby Jordah), weteranów elektroniki pokroju Hatti Vatti czy młodych beatmakerów takich jak Suwal. Nie sposób nie wspomnieć, i to dwukrotnie, o Bitaminie. Po pierwsze, w kontekście produkcji klimatycznego „About Us” oraz genialnego w swojej muzycznej ascetyczności „Po co”. W drugim numerze gościnnie udzielił się wokalista grupy, Mateusz Dopieralski, który głosem wszedł w niezwykle zgodny dialog z Rosalie. Różnorodność mogłaby zaszkodzić, gdyby nie spoiwo, o które naturalnie zadbała sama piosenkarka. Spinaczem jest zmysłowość, miejscami przeradzająca się w erotyzm, zarówno w warstwie brzmieniowej, jak i wokalnej. Szepczący głos przyjemnie otula miarowe stopy czy syntezatory. Ta sensualność sprawia, że nieraz przypomina wspominaną już Kilo Kish, ale Rosalie. wydaje się nawet bardziej charakterystyczną postacią. Jej wyrazistość to bynajmniej nie wynik buty czy przesadzonych popisów wokalnych, chociaż bije od niej samoświadomość wizerunkowa i niezwykły luz, z jakim radzi sobie z bitami.

Tytuł drugiego singla z Flashback, „Spokojnie”, to najlepsze określenie na podejście, zarówno Rosalie., jak i tych, którzy będą jej słuchali. Stonowanie, ale nie przezroczystość, niechęć do bycia „królową rwących rzek”, ale i nie wycofanie. Flashback chyba aż nadto spełnia oczekiwania i doskonale odrabia swoje zadanie. Muzyczna luka spowodowana bolesnym deficytem dobrego polskiego R&B powoli się napełnia. Oczywiście, jest ona na tyle głęboka, że potrzeba więcej wydawnictw pokroju debiutu młodej piosenkarki z Alkopoligamii. To dalekosiężna misja, na razie więc może lepiej zwolnić, by w spokoju móc nasycić się otulającymi swym ciepłem brzmieniami od Rosalie.

Komentarze

komentarzy