Recenzja: Starchild & the New Romantic Language

Data: 29 maja 2018 Autor: Komentarzy:

Starchild & the New Romantic

Language (2018)

Ghostly International

Bryndon Crook odpowiedzialny za projekt Starchild & the New Romantic współpracował między innymi z Solange, Blood Orange czy Chairlift. Ten nieprzeciętny multiinstrumentalista i wokalista tym razem zabiera słuchaczy do swojego retro-futurefunkowego świata, który naprawdę jest w stanie zafascynować miłośników wymienionych artystów.

Od samego otwarcia tytułowe „Language” robi fantastyczne wrażenie konkretnie ukierunkowanej muzyki. Doskonałe brzmienie, żywcem wyjęte z lat 80. jest lekkim ukłonem w kierunku największych — nietrudno skojarzyć Prince’a czy wczesną twórczość Michaela Jacksona z przepełnionym klawiszami i syntezatorami utworem. Wielowarstwowy falset wokalisty tylko dopełnia klimatu, który towarzyszył będzie słuchaczowi aż do końca tego wydawnictwa. Można zresztą odnieść wrażenie, że z takim wyczuciem brzmień retro Starchild planuje kiedyś dorównać w szeregu do wspomnianych Solange czy Blood Orange.

Cały album wydaje się napisany z myślą o konkretnej osobie, z którą autora łączyła bardzo bliska, choć niełatwa relacja, bo w końcu życie muzyka uwięzionego niejednokrotnie w trasie koncertowej nie sprzyja pielęgnacji bliskich związków. Cała płyta jest więc młodzieńczym, intrygującym dla słuchacza poszukiwaniem sposobów na wyrażanie własnych emocji.

Eksperymenty z różnymi gatunkami i mieszanie R&B z neo-soulem dają poczucie, jakby Bryndon próbował łączyć przeszłość z teraźniejszością, jednocześnie myśląc o przyszłości. Znalazło się tu nawet miejsce dla rapowanych wstawek, chociażby na „Some People I Know”, gdzie Starchild przywodzi na myśl Theophilusa Londona. Z kolei „Hanging On” wydaje się niemal wyszarpane z płyty D’Angelo. I im dłużej zastanawiam się nad podobieństwami tego projektu do innych, tym bardziej wydaje mi się, że może brakuje tutaj właśnie własnego stylu, czegoś unikatowego, co byłoby na tyle charakterystyczne, że pozwoliłoby przyrównywać innych do Starchilda — nie odwrotnie. Przemierzanie utartych szlaków nie prowadzi co prawda do wielkości, ale na uznanie zasługuje to, jak ciekawą i spójną mieszanki stylów i brzmień, rozrzuconych niemal na przestrzeni kilkudziesięciu lat, udało się zebrać muzykowi na tym krążku.

Komentarze

komentarzy