Recenzja: The Internet Hive Mind

Data: 3 października 2018 Autor: Komentarzy:

The Internet

Hive Mind (2018)

Columbia

Jeszcze kilka lat temu The Internet byli duetem. W świadomości słuchaczy istniał głównie jako część Odd Future i jednocześnie miła odmiana od mocno zwariowanych indywidualności związanych z tym kolektywem. Później duet przekształcił się w grupę, która w 2015 roku wydała świetnie przyjęte Ego Death. Co za tym idzie, ekipa została jednogłośnie uznana za zbawców współczesnego soulu i R&B. Część muzyków rozpoczęła solowe kariery i z bagażem nowych doświadczeń grupa wydała kolejny krążek Hive Mind, który jest godnym następcą poprzedniego albumu.

Na nowym materiale, tak naprawdę po raz pierwszy, The Internet przedstawiają nam się jako pełnoprawny, dojrzały już zespół. Zresztą już sam tytuł właśnie to sugeruje, bo w wolnym tłumaczeniu „hive mind” oznacza po prostu byt kolektywny, zbiorowy. Mówi też o tym nazwa pierwszego utworu na trackliście „Come Together”. Na poprzedniej płycie oczywiście także działali wspólnie, ale, co ważne, produkcję powierzali niejednokrotnie osobom z zewnątrz. Tutaj ten zabieg nie ma już miejsca i wszystko zostało w rodzinie. Na Hive Mind brzmienie grupy ostatecznie się wyklarowało. Słychać jeszcze więcej funkowego groove’u niż na Ego Death, gdzie było ono, co prawda, obecne, ale jeszcze nie tak wyraziście jak teraz.

W większości numerów króluje motyw przewodni gitary Steve’a Lacy’ego i mimo kolektywnej pracy wydaje się, że to on miał w kwestii pisania piosenek najwięcej do powiedzenia. Połączenie przepuszczonej przez filtry gitary, niejednokrotnie brudnych bębnów i basu zdecydowanie robi swoje i charakterystyczny klimat nagrań zespołu został zachowany. Kawałki wbijają się w głowę, a za najlepszy przykład niech posłużą „Roll (Burbank Funk)”, które powinno rozgrzewać kluby disco na każdym zakątku globu i „Look What U Started” z hipnotyzującą linią basu. Nie ma na płycie za dużo elektroniki, ale też trzeba uczciwie przyznać, że tak naprawdę jej nie brakuje. Środki wyrazu, którymi The Internet posłużyli się na tym krążku przy produkcji poszczególnych numerów, są w zupełności wystarczające.

Na plus należałoby też zaliczyć udział Steve’a Lacy’ego także jako drugiego wokalisty. Umiejętności Syd na tym polu nigdy nie były specjalnie porywające i tak jest też tym razem. Trzeba jednak przyznać, że w kilku miejscach nabiera głosowo większego pazura niż wcześniej, jak na przykład w „La Di Da”. Jednak Syd sprawdza się najlepiej w spokojniejszych numerach, co słychać chociażby w „Stay the Night”, gdzie jej jedwabisty głos pasuje po prostu doskonale. Szkoda, że Lacy głosowo nie udziela się częściej, bo to dałoby zespołowi jeszcze więcej wyrazistości na tym polu, a co za tym idzie, różnorodności.

Czego by jednak nie mówić o kwestii wokalnej, Hive Mind to kolejna dobra płyta w dorobku The Internet. Słychać, że jako zespół dojrzeli muzycznie, a ich brzmienie uległo krystalizacji. Na tym krążku po prostu idą do przodu już jako świadomi siebie artyści. Z tym większym zaciekawieniem czekamy na ich kolejne produkcje.

Komentarze

komentarzy