Recenzja: J.I.D DiCaprio 2

Data: 12 grudnia 2018 Autor: Komentarzy:

recenzja jid dicaprio 2

J.I.D

DiCaprio 2 (2018)

Dreamville / Interscope / Spillage Village

W karierze każdego artysty przychodzi taki moment, w którym albo uczyni się odważny krok naprzód, albo przegapi się swoją szansę na wielkość. Od premiery albumu The Never Story J.I.D znalazł się w centrum zainteresowania rapowej publiczności jako kolejny wielki talent, który jest zaledwie o włos od wypłynięcia na naprawdę szerokie wody. Brakowało mu tylko nieco szlifu, większego rozmachu i swoistego przypieczętowania pozycji. DiCaprio 2 jest dziwnym i zaskakującym ograniem tej sytuacji. To nadal nie jest pełnoprawny debiut, ale też nie kolejna niezobowiązująca próba zaistnienia. Na swoim najnowszym wydawnictwie protegowany J. Cole’a wyznacza własne zasady i gdyby nie olbrzymi talent, ten ryzykowny ruch mógł, zamiast dużego sukcesu, przynieść jeszcze większe fiasko.

DiCaprio 2 na pierwszy rzut oka może wydawać się krokiem wstecz. Ostatni projekt rapera był, bądź co bądź, albumem w całym tego słowa znaczeniu. Tym razem J.I.D postawił jednak na nieco przestarzałą formułę mixtape’u, tak więc zamiast konsekwentnie zbudowanej struktury, słuchacz otrzymuje kolekcję niezwiązanych ze sobą tematycznie i stylistycznie numerów, okraszonych didżejskimi wstawkami rodem z poprzedniej dekady. Oceniać album należy jednak po efekcie, a ten jest zaskakująco dobry. J.I.D wykorzystuje luźny, mixtape’owy styl jako przestrzeń do zaprezentowania się z różnych stron, eliminując przy tym niektóre błędy i ograniczenia, które ciążyły na The Never Story. Wśród 14 utworów na próżno jest więc szukać tzw. „wypełniaczy”. Każdy z nich jest równie interesujący, dopracowany i ekscytujący. Już początek płyty porywa odbiorcę szalonym trapowym tempem i wielkoformatową jakością. Jest tu fantastyczny beatswitch na „Slick Talk”, mocarny refren na “Westbrook” i zniewalające uderzenie na polu flow i umiejętności na “Off Deez” i „151 Rum”. Szczególnie w tych dwóch ostatnich można usłyszeć pełną bezkompromisowość, czy to w formie nieokiełznanej wymiany wersów, czy jednej masywnej zwrotki, która dosłownie wgniata w fotel: „Intimate, infinite rhymes, give me the baton, A ticking, ticking time bomb, takin’ the finish line”. J.I.D nie ma czasu na błędy — muzyka jest jego jedyną opcją, co sprawia, że za każdym razem daje z siebie wszystko (mimo że przeważnie brzmi, jak gdyby nie sprawiało mu to żadnej trudności).

Nie będą rozczarowani również ci, którzy poszukują spokojniejszych propozycji. To właśnie w takich chwilach oddechu J.I.D błyszczy najbardziej. ”Workin’ Out” jest nostalgicznym, depresyjnym, ale jakże szczerym i klimatycznym muzycznym spacerem nocą. Urozmaicone zmysłowym refrenem BJ The Chicago Kida i doprawione produkcją Maca Millera „Skrawberries” to trafna obserwacja na temat związków, a zadymione i piwniczne „Hot Box” pełnymi garściami czerpie z lat 90., sprawnie wykorzystując chemię między gospodarzem, Joey Badassem i Method Manem. Nie sposób nie wspomnieć też o „Just Da Other Day”, przejmującej i mrocznej opowieści o przeszłości, która pozwala wyobrazić sobie, jak brzmiałby konceptualny krążek w wykonaniu gospodarza. W tej różnorodności słuchacz raz za razem trafia na absolutne perełki, z których żadna nie odstaje od reszty pod kątem standardów. Niezależnie od atmosfery podkładu czy występów gościnnych, J.I.D. jest w stanie kontrolować każdy utwór z jednakową pasją i determinacją.

DiCaprio 2 dowodzi jednej z dwóch rzeczy. Albo J.I.D spędził każdą minutę swojego życia na pracy w pocie czoła nad swoim flow i tekstami, albo jest po prostu jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym raperem nowego pokolenia. Wydając tak swobodny i w gruncie rzeczy kameralny projekt, pokazuje, że jako MC stoi na zupełnie innym niż reszta poziomie. Nie zmienia to oczywiście faktu, że mała skala i brak wysokobudżetowego brzmienia pozostawiają słuchacza z apetytem na więcej, lecz jeśli przyszłe nagrania od reprezentanta Dreamville mają brzmieć chociaż trochę jak „Just Da Other Day”, jestem gotowy czekać na nie latami.

Komentarze

komentarzy