#FridayRoundup: Khalid, Lee Fields, Miguel i inni

Data: 6 kwietnia 2019 Autor: Komentarzy:

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem mamy dla was m.in. oczekiwany drugi krążek objawienia R&B Khalida, miłosną kartkę do świata sygnowaną przez weterana soulu Lee Fieldsa, hiszpańską odsłonę Miguela, dwie intrygujące okołojazzowe płyty i nieco trapu.


Free Spirit

Khalid

RCA

Khalid od początku promocji swojej drugiej długogrającej płyty nie ukrywał, że będzie ona mieć bardzo osobisty wymiar. Szczere teksty o zmaganiach z trudnościami psychicznymi, dźwiganiem na barkach brzemienia sławy zostały oprawione w dużej mierze w kontrastujące nastrojem instrumentale. Portal Vulture trafnie obserwuje, że tytuł albumu nie jest faktem, ale celem — Khalid dąży do wolności ducha i ukojenia w zahukanej rzeczywistości XXI wieku (co odzwierciedla również towarzyszący Free Spirit film). Udane wydawnictwo, skutecznie przełamujące klątwę drugiego longplaya. — Empee


It Rains Love

Lee Fields & The Expressions

Big Crown

Gdy usłyszałem tytułowy numer z It Rains Love na początku stycznia byłem przekonany, że Lee Fields i jego grupa The Expressions szykują nowy album na walentynki, ale, jak się okazało, na krążek trzeba będzie poczekać aż do teraz. Miłośnicy klasycznego soulu spod ręki Fieldsa z pewnością nie będą jednak zawiedzeni, bo nową płytę wyprodukował stały współpracownik zespołu — Leon Michels. Rzecz została wydana, podobnie jak ich poprzedni album, nakładem nowojorskiej oficyny Big Crown Records, a 10 piosenek na trackliście jest oczywiście w pierwszej kolejności o miłości, o której ludzie coraz częściej zapominają na co dzień, poświęcając się w zamian rzeczom, które z miłością nie mają nic wspólnego. Miejmy nadzieję, że recepta Fieldsa zadziała i It Rains Love tchnie choćby iskrę miłości w dzisiejszy pędzący świat. — Kurtek


Te lo dije

Miguel

RCA

Fraza „Regálame un poco de azúcar” z refrenu przebojowego duetu Miguela z Kali Uchis doczekała się wreszcie adekwatnej lingwistycznie reszty „Caramelo duro” z letniego krążka War & Leisure sprzed półtora roku. Miguel najwyraźniej stwierdził wreszcie, że dorósł już do wyrażenia latynoskiej części swojej tożsamości i na wydanej dziś epce Te lo dije umieścił pięć hiszpańskojęzycznych wersji numerów z swojego ostatniego długograja. Czy dzięki temu odzyska część dawnej pasji? Wszystko zależy od latynoskiej fiksacji słuchaczy, bo to nie danie główne, a co najwyżej deser i do tego odgrzewany. — Kurtek


Laylet el Booree

Ifriqiyya Electrique

Glitterbeat

Kto miał okazję natknąć się wcześniej na Ifriqiyya Electrique, ten wie. Kto nie ma pojęcia — temu szczerze zazdroszczę, że ma to spotkanie jeszcze przed sobą. Zwłaszcza że tunezyjska supergrupa uderza w tym roku z jeszcze większą siłą niż na debiucie. Już na wstępie do Laylet El Booree atakuje nas agresywny metalowy riff połączony z rytualnym wielogłosowym zaśpiewem. A dalej jest nie mniej ciekawie. Członkowie Ifriqiyya Electrique po raz kolejny przekształcili wpływy zaczerpnięte z ceremonii Banga w swój własny rytuał, złożony z niezwykłej mieszanki industrialnego metalu, rocka i obrzędowego, grupowego wokalu. Takiego odlotu nie zapewni wam żadna transozza. — Maja


Heritage II

Mark de Clive-Lowe

Mashibeats / Songs of Defend

Na drugiej części wydanego w lutym Heritage progresywny pianista znów nawiązuje do swojego japońskiego dziedzictwa — zarówno w tytułach, jak i w brzmieniu kompozycji przemycając orientalne wątki. Dalekowschodnie motywy nie wytrącają jednak esencji z jego sygnaturowego jazzowo-hiphopowego stylu. Dla miłośników The RH Factor i Roberta Glaspera. — Kurtek


A Wall Becomes a Bridge

Kendrick Scott Oracle

Blue Note

Kendrick Scott, wirtuoz jazzowych perkusjonaliów, po czteroletniej przerwie wraca z nowym krążkiem o inspirującym tytule A Wall Becomes a Bridge koncentrującym się wokół przełamywania barier — zarówno tych osobistych, jak i zbiorowych. Album wyprodukował Derrick Hodge, a w 12 koncepcyjnie i brzmieniowo powiązanych utworach Scotta wsparło pięciu zaprzyjaźnionych instrumentalistów znanych z jego poprzednich płyt. — Kurtek


Make America Trap Again

Zaytoven

Familiar Terrirtory

Frazes „Make America Great Again” budzi (i pewnie jeszcze długo budzić będzie) skrajne emocje, czego, niestety, nie można powiedzieć o najnowszym mixtapie Zaytovena. Make America Trap Again to zbiór zupełnie przypadkowych, nieprzemyślanych i schematycznych trapowych strzałów. Najciekawiej na albumie wypadają momenty, kiedy Zaytoven raczy nas swoimi charakterystycznymi wstawkami fortepianowego frazowania, te jednak szybko giną i osuwają się na dalszy plan pod naporem pozbawionych charakteru i wyrazistości rapowych gościnek i ogrywającej gatunkowe szablony sekcji rytmicznej. — Wojtek


Addie Izzo

A$AP Ant

Marino Infantry Music

A$AP Ant spośród całej rodziny A$APowego kolektywu zawsze cieszył się w środowisku hiphopowym najmniejszym uznaniem. Jeżeli taki stan rzeczy was nadal zastanawia, to odsyłam do najnowszej Epki wspomnianego MC, Addie Izzo. Jest to 9 minut przerażająco nijakiego współczesnego rapu i trapu najtoporniejszej próby. Solidna (choć nieskalana znamionami kreatywności) produkcja nie ratuje tego wydawnictwa przed najpoważniejszym problemem, jakim jest wybitnie nieciekawa osobowość Anta, której nie pomaga regularne wypadanie z beatu. Słuchacie na własne ryzyko. — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Komentarze

komentarzy