Black Eyed Peas upraszają o bycie miłym

Data: 11 czerwca 2019 Autor: Komentarzy:

Black Eyed Peas to kapela, którą zna chyba każdy, kto w pierwszej połowie XXI wieku trafił na jakąkolwiek domówkę. Stylistyczne chorągiewki, które podróżowały od post-Britney’owego pop rapu, poprzez syntetyczne mieszanki hip hopu z klubową motoryką po srogi, imprezowy EDM, który niemiłosiernie się przez ostatnią dekadę zestarzał. W pewnym momencie drogi ekipy się jednak rozeszły, Will.i.am realizował swoje futurystyczne fantazje o radiowej elektronice, a Fergie bujała się z rockmanami i nagrywała obrazoburcze twerk-anthemy. Skład powrócił dopiero w 2016 roku, bezczeszcząc przy okazji paskudnym, patetycznym remixem „Where is the Love?”, jeden ze swoich największych szlagierów. Ostatnie nagrania przyniosły jednak fanom nadzieję. Na tracku o wymownym tytule „Back 2 hip hop” pojawił się sam Nas, a „4ever” było całkiem luźną jazz rapową wariacją.

Zespół postanowił jednak nie odcinać się zupełnie od popowego sznytu i zaserwował nam niedawno singiel „Be Nice” z gościnnym udziałem Snoop Dogga. Stylistycznie, zarówno teledysk, jak i sam utwór, starają się wpasować w falę najntisowej retromanii, która szturmem zdobywa uznanie coraz większej ilości gwiazd popu, jednak w tym wypadku niezbyt trafnie postanowiono połączyć to w warstwie wizualnej i lirycznej z bardzo płytką i niepoważnie potraktowaną historią z moralizatorskim banałem w tle. Na hip housowym beacie dostajemy zatem podśpiewującego na bardzo mocnym autotune’ie Will.i.ama, który nieco łopatologicznie miota frazesami o społecznej znieczulicy, co, poza refrenem, wybitnie nie koresponduje z klubowym wydźwiękiem instrumentalu. Wszystko jest dodatkowo poprowadzone z charakterystyczną dla grupy niezręcznością, która apogeum osiąga, gdy na wideoklipie pojawia się Snoop Dogg w wyjątkowo niskobudżetowej, greenscreenowej estetyce.

Całość wydaje się momentami tak niezgrabna, że aż budzi pytania o celowość takich zabiegów. Czyżby Black Eyed Peas samoświadomie spoglądali na swoją pozycje w społeczności hip hopowej i w tej kampowej stylistyce akceptowali ten stan rzeczy? A może to zwyczajna realizacyjna nieudolność i brak wyczucia?

Komentarze

komentarzy