Recenzja: IDK Is He Real?

Data: 16 października 2019 Autor: Komentarzy:

IDK

Is He Real?

Clue No Clue / Warner

Na swoim debiutanckim krążku IDK próbuje znaleźć odpowiedź na jedno z najbardziej fundamentalnych pytań. Czy mu się to udaje? To już zależy od interpretacji. W tym przypadku jednak samo poszukiwanie przynosi słuchaczowi sporo satysfakcji.

Już samo rozpoczęcie albumu jest mocno intrygujące. W „Cloud Blu” słyszymy głos dziecka wyobrażającego sobie, jak wygląda życie po śmierci. Ta błoga wizja dość niespodziewanie zostaje jednak ucięta, a gospodarz szybko sprowadza nas na ziemię. Otwierające krążek „42 Hundred Choices” to mocny trapowy numer opowiadający o wszechobecnej nienawiści. Utwór wprowadza nas w pierwszą — bardzo hedonistyczną i przyziemną część albumu. Seks, sława i pieniądze — tematy od zawsze obecne w rapie wydają się tu pojawiać nieprzypadkowo. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że IDK podchodzi do nich po macoszemu i bez pomysłu. Singlowe „24” płynie całkiem nieźle, ale dostajemy tu zaledwie jedną zwrotkę. Podobnie jest w przypadku króciutkich „Lilly” i „Alone”. Tym samym przez pierwsze sześć utworów przelatujemy w jakieś 10 minut. Mamy tu do czynienia raczej z dobrze przygotowanym demem, a nie pełnoprawnym debiutem.

Punktem kulminacyjnym jest jednak singlowe „Porno”. To pierwszy moment, na którym IDK w pełni ukazuje drzemiący w nim potencjał (choć kto wie, jak rozwinąłby się numer bez gościnnych zwrotek od Pushy T i J.I.D-a). Już od pierwszych linijek wersy doskonale łączą rapowy kunszt z dozą humoru — „The bible say beatin’ my dick and killin’ is equal / But that don’t add up / ’cause the amount of times that I milk my shit I’ll probably be considered serial”. I właśnie te linijki w dużej mierze oddają charakter albumu. Próby podjęcia jakiegoś tematu na poważnie są szybko pacyfikowane przy pomocy żartów i kąśliwych wersów.

W drugiej części Is He Real? wyraźnie zwalnia. Na pierwszy ogień idzie ciepłe, lekko dancehallowe „December” z samplem z „Summer Madness”. Następnie wchodzą religijno-społeczne rozważania w „European Skies” i „No Cable”. W końcówce pojawia się jeszcze banger w postaci „Digital”, chyba już tylko po to, by dodać trochę dynamiki drugiej części krążka. Najciekawiej robi się jednak pod koniec. IDK najpierw opisuje swoje napięte relacje z ojczymem w „Michael What TF”, by całość domknąć bardzo osobistym i poruszającym numerem „Julia…”.

Koniec końców IDK pokazuje, że ma pomysł na siebie. Zamiast dawać słuchaczom kolejny generyczny debiut, prezentuje całkiem spójny koncept. Świetnie radzi sobie także pod względem wokalnym, a dobór podkładów sprawia, że projekt jest bardzo różnorodny. Całość spajają skity, w których pojawiają się DMX, Tyler, the Creator i GLC. Gdzie więc leży problem? Niestety, Is He Real? kończy się w momencie, gdy zaczyna robić się naprawdę ciekawie. W kontekście całego albumu to właśnie końcówka wypada najbardziej autentycznie. IDK zdaje się przekazywać, że wątpliwości są istotnym elementem wiary. Przy okazji daje słuchaczom znać, że drzemie w nim spory potencjał. Pozostaje mieć nadzieję, że na kolejnym projekcie już w pełni rozwinie skrzydła.

Komentarze

komentarzy