Ring the Alarm! 88 wraca z primeshitem

Data: 24 marca 2020 Autor: Komentarzy:

88 zapowiada solowy materiał

Na łamach Soulbowl wielokrotnie już zdarzyło mi się już pisać o mojej dosyć emocjonalnej, by nie rzec wręcz intymnej relacji z synowskim primeshitem, zarówno w formie wizualnej, jak i dźwiękowej. W zeszłym roku za serce wszystkich chwycił Piernikowski ze swoim cudownie organicznym, oblepionym ciepłem miękkiej psychodelii albumem The Best of moje getto, przy okazji którego udało nam się nawet zaprosić go na wyjątkowo ciekawą rozmowę, w tym roku zaś ze swoim solowym projektem powraca 88, odpowiedzialny w duecie za warstwę instrumentalną.

Styl producencki 88 jest absolutnie niepodrabialny i trudny do pomylenia z czymkolwiek innych, choć równocześnie wydaje się być, za sprawą swojego eklektyzmu i erudycyjności, wyjątkowo nieuchwytny i niedefiniowalny. Artysta ambientalne, szumiące ciała syntezatorów rozpryskuje w dubowych echach, czasem przecinając je trip-hopową motoryką, innym razem czerpiąc ze spuścizny brudnych werbli typu RZA. Cała ta dźwiękowa opowieść rozgrywa się natomiast w półświatku osiedlowych akcji i urbanistycznej przestrzeni blokowiskowego getta. Tak przynajmniej było do tej pory, więc trudno było stwierdzić, czego możemy się spodziewać po nadchodzącym solowym wydawnictwie producenta.

„Asid I”, bo tak enigmatycznym tytułem przedstawia nam się pierwsza zapowiedź nowego materiału, to kawałek jednocześnie mocno osadzony w soundsystemowej, dubowej estetyce jungle, jak i radykalna dekonstrukcja wszelakich praw i schematów gatunkowych, którymi takowa się rządzi. Basowe, brytyjskie tętno zostaje zostaje spowolnione do mocno rezonującej, basowej medytacji, która jednocześnie cały czas pulsuje jak żywy organizm, próbując się się wyrwać z ambientalnej stagnacji, ostatecznie uciekając pod koniec w bardziej bezpośrednie, wyraziste klubowe frekwencje. Kierunek ten zwiastuje wiele rzeczy. Po pierwsze – u 88, podobnie jak u Piernikowskiego, przejawia fascynacja artystami takimi jak Gaika, którzy w podobny sposób sięgają po anturaż brytyjskiej elektroniki, aby zinterpolować go na pole własnych, awangardowych ekscesów, zatem ducha wyspiarskiej syntetyczności na Ring the Alarm! zapewne usłyszmy jeszcze nieraz. Po drugie – 1988 dalej kręci swoimi dźwiękami chory film, choć zmienia pejzaż i przenosi go z chłodu chodników w klubową intensywność. Po trzecie natomiast i najważniejsze- jarać jest się czym!

Track i preorder sprawdzicie tutaj.

Komentarze

komentarzy