Recenzja: Victoria Monét Jaguar

Data: 23 listopada 2020 Autor: Komentarzy:

Victoria Monét

Jaguar

Tribe

Jaguar to wydawnictwo, które od pierwszej chwili nie pozostawia wątpliwości — chodzi o seks i nie ma tu najmniejszej potrzeby szukania drugiego dna czy głębszych zawiłości tekstowych. Tegoroczna EP-ka Victorii Monét to 25-minutowy zestaw pościelówek uzupełniony o elementy obowiązkowe, czyli instrukcje, westchnienia i dźwięki skrzypiącego łóżka. Czy to wystarczy, żeby rozgrzać wymagającego słuchacza?

Victoria Monét nie jest anonimową osobą w muzycznym świecie i już zdążyła nas przyzwyczaić, że w swoich kawałkach skupia się na wszystkim, co związane z miłością. W tym przypadku jest to sypialniany szał uniesień. W teorii brzmi to całkiem obiecująco, w praktyce nie porywa aż tak bardzo. Spójrzmy prawdzie w oczy — na półce otagowanej R&B zmysłowych piosenek o dotykaniu i zachwycaniu poszczególnymi częściami ciała znajdziemy mnóstwo. Konkurencja zdecydowanie nie śpi, a Victoria zebrała dziewięć utworów, które przypominają coś, co na pewno słyszało się już wcześniej i co, moim zdaniem, z powodzeniem mogłaby nagrać Kelly Rowland.

Zastosowane tu sprawdzone, bezpieczne muzyczne rozwiązania sprzed kilku lat są jeszcze zbyt nowe, by modnie sklasyfikować je jako „retro”, a zarazem za stare, żeby mogły oczarować i, co ważniejsze, utrzymać uwagę słuchacza. Niestety, chociaż jest to wydawnictwo bardzo krótkie, to już po kilku kawałkach pojawia się chęć przeskoczenia do następnego. I pomimo dobrych momentów, jak chociażby piękny instrumental w „Dive” czy promienny przerywnik „We Might Even Be Falling in Love”, to w swego rodzaju nastrojowym znużeniu można przegapić niezmiennie kojący głos Khalida w okołotanecznym „Experience”. Szkoda, bo po Victorii można by oczekiwać o wiele więcej.

Jakkolwiek EP-ce nie można odmówić spójności, to próżno tu szukać powiewu odkrywczej świeżości czy wręcz nowego wymiaru zmysłowości. Z drugiej strony — czy zawsze tego potrzebujemy? Może w tych niepewnych czasach lepiej przez kilka minut rozbujać się przy mruczeniu oswojonego jaguara, niż godzinami drżeć na widok jego ostrych pazurów? Podobno Jaguar to tylko część projektu, który docelowo ma się przekształcić w debiutancki album Victorii Monét. Niewykluczone więc, że ten drapieżnik dopiero nabiera rozpędu.

Komentarze

komentarzy