Wydarzenia

Recenzja: Lil Mama Take Me Back

Data: 15 lutego 2016 Autor: Komentarzy:

12341088_10153100467355927_5147675595169252447_n

Lil Mama

Take Me Back (2015)

Self released

Żeby uważnie przyjrzeć się epce Take Me Back, sami musimy sięgnąć przeszłością do początków kariery Lil Mamy. Raperka zadebiutowała albumem VYP (Voice of the Young People) w 2008 roku, mając zaledwie 19 lat. Gdy single „Lip Gloss” i „Shawty Get Loose” podbijały listy przebojów, wschodząca gwiazdka musiała zmierzyć się ze śmiercią matki, która od lat chorowała na raka. W międzyczasie Lil Mama była także jurorką w programie America’s Best Dance Crew. Niedoświadczona dziewczyna zaliczała wpadkę za wpadką. Najpierw nieproszona pojawiła się na scenie obok Jaya Z i Alicii Keys, którzy wykonywali przebój „Empire State of Mind” na gali MTV Video Music Awards, stając się obiektem żartów na długie tygodnie. Następnie popłakała się jak dziecko na antenie programu The Breakfast Club. Łatwo przyszło, szybko poszło — tak można najszybciej podsumować pierwsze lata kariery raperki.

I gdy cały świat zapomniał już o Amerykance, ta niespodziewania dostała rolę Lisy Lopes w filmie biograficznym o TLC, emitowanym przez stację Vh1 dwa lata temu. To było „być albo nie być” Lil Mamy, która zszokowała wszystkich swoimi umiejętnościami aktorskimi, idealnie odzwierciedlając postać nieodżałowanej Left Eye. Lil Mama nie wykorzystała sukcesu na małym ekranie od razu, czekając z premierą pierwszego większego wydawnictwa od czasu debiutu do grudnia zeszłego roku.

Zatem znając już historię Lil Mamy w skrócie, nie powinien nikogo dziwić fakt, że wstępem do Take Me Back jest fragment wycięty ze wspomnianego już wywiadu. Pomimo tego, że raperka ma dopiero 25 lat, widać i słychać, że wyraźnie dojrzała i nabrała dystansu do popełnianych wcześniej błędów. Wystarczy tylko zwrócić uwagę na tytuł pierwszego kawałka „Memes” odwołującego się oczywiście do tego typu obrazków. Naturalnie Take Me Back to sentymentalna podróż do złotej ery hip hopu, mamy więc tutaj covery takich numerów jak „Kick in the Door” Notoriousa, „Fuck I Look Like” Sporty Thieves czy też „Gin & Juice” Snoop Dogga. Niezależnie od tego czy jest to wschodnie czy zachodnie („WestCoast”) wybrzeże, Lil Mama zdaje się rozumieć lata 90., jak żadna inna współczesna MC obecna na scenie. Te zabawne interpretacje pełne luzu i rytmu („TooFly”), przy których nie sposób usiedzieć w jednym miejscu, przywołują na myśl uliczne imprezy, na których DJ odpala swojego boomboxa, a dzieciaki tańczą breakdance na chodnikach. Pośród artystek takich jak Nicki Minaj, której twórczość przypomina bardziej popową papkę, a sama osobowość raperki zdominowana jest przez treści seksualne, a zbuntowaną i niepokorną Azealią Banks eksperymentującą z elektroniką z różnym skutkiem, Lil Mama wydaje się być sympatyczną dziewczyną z sąsiedztwa, którą kochają wszystkie nastolatki z okolicznych bloków, a z którą bez wahania można wyjść na spacer, piwo czy blanta.

Jednak przy całej sympatii do koncepcji Take Me Back zdajemy sobie sprawę z tego, że ukłony w stronę klasyków gatunku nie tyle nie mogą trwać w nieskończoność, co po jakimś czasie nużą czy też zwyczajnie męczą nas. I w tym właśnie miejscu zastajemy ostatni numer, najbardziej nowatorską kompozycję Lil Mamy z całego zestawu — „Sausage”. Jeszcze nie w pełni autorską, bo bangerowe nagranie, którego nieodłącznym elementem jest zwariowany teledysk również zawiera mnóstwo odniesień do TLC, Mary J. Blige, Slicka Ricka czy Wu Tang Clanu, ale będącą już zapowiedzią ostatecznej przemiany Lil Mamy. To prawdopodobnie najbardziej prześmiewcze i oryginalne wideo od czasów „Gossip Folks”, „Work” czy „One Minute Man” Missy Elliott pokazujące potencjał i siłę kreatywności nowojorskiej artystki.

Odnoszę wrażenie, że tą epką Lil Mama wyrównała w końcu rachunki z całym światem. Take Me Back traktuję więc jako wygraną bitwę — nie zapominając oczywiście, że wojna wciąż trwa. Paradoksalnie po premierze tego spójnego i poprawnego materiału, presja przed wydaniem drugiego albumu może być większa niż kiedykolwiek.

Komentarze

komentarzy