
Konkurs Eurowizji, przez większość uważany za tandetny i jarmarczny, nie zawsze prezentuje artystów poziomu łatwopalnego plastiku. I chociaż uważam, że muzyka i polityka nie powinny być mieszane, to w wielu przypadkach, na przestrzeni wieków, to właśnie muzyka dawała nadzieję represjonowanym społeczeństwom. Konflikt na Ukrainie wciąż trwa, chociaż media już o tym nie mówią. Krymska Tatarka Jamala, której rodzina została deportowana przez władze sowieckie z Krymu, poprzez swoją muzykę z przesłaniem, pragnie również nawiązać do obowiązującej sytuacji za naszą wschodnią granicą. Sam utwór jest z gatunku tych, którymi interesuje się Susana Dżamaładinowa, czyli R&B z elementami soulu i elektroniki. Oprócz tego, Dżamała uwielbia jazz, funk i folk. Eurowizja wzbudza kontrowersje, ale poświęćcie chwilę, by zapoznać się z poniższym utworem i teledyskiem Ukrainki.
Poniżej możecie również zobaczyć emocjonujący występ Jamali podczas drugiego półfinału Eurowizji. Wiem, że część z Was czytających ten post pomyśli sobie, co kawałek z Eurowizji robi na soulbowlu, ale po pierwsze – przesłuchajcie najpierw utwór, a po drugie – czy muzyka nie powinna łączyć, a nie dzielić?


Komentarze