Lloyd wrócił i to chyba na dobre, ponieważ od pewnego czasu nie pozwala o sobie zapomnieć. Najpierw był singiel „Tru”, potem epka o tym samym tytule, a teraz „Tru” w wersji akustycznej (tru story!). I choć oryginalna wersja utworu była dla mnie kolejnym, całkiem porządnym, może trochę przesłodzonym kawałkiem r&b, tak akustyczne „Tru” wzbudziło we mnie ciekawość, jakąś taką nostalgię i głębokie przekonanie, że Lloyd w towarzystwie trzech gitar brzmi zupełnie inaczej niż na ociekających słodyczą wersjach studyjnych. Jeśli to jest prawda o artyście to ja ją kupuję!
Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies. Użycie cookies możesz skonfigurować w ustawieniach swojej przeglądarki.Więcej informacji.
Komentarze