
Czy ktoś tak naprawdę wierzył w to, że ten gość zawiesi mikrofon na kołku? Może i faktycznie jego info było napisane szczerze, ale my nie spodziewaliśmy się innego obrotu spraw niż te, o których śpieszymy was poinformować. Przekazujemy zatem info od samego zainteresowanego:
Dedykuję ten materiał Gibbsowi i przyjaciołom, którzy na wieść o mojej depresji twórczej dosłownie porwali mnie z domu i wywieźli do studia pod Gliwicami. Dokładnie 5 dni później niniejszy materiał był już napisany i nagrany — nie żartuję. Następnie fanom, którzy obdarzyli mnie skrzydłami, dziękuję, bez Was naprawdę nie chciałem tego robić. Dzięki agencji .STAGE za umożliwienie mi wydania tej płyty oraz firmie Stoprocent za wsparcie. Lepszego mnie jeszcze nie słyszeliście, już się stąd nigdzie nie zawijam.
Limitowane 1000 sztuk podpisanych preorderów zawiera:
– bonus track „WORKOUT”
– tymczasowy numer komórkowy do artysty*
– album z sesją okładkową zawierający 25 zdjęć
* tak jest, zadzwoń do mnie i powiedz jak Ci siedzi materiał – Sarius”
A poniżej sprawdźcie wkurwionego Sariusa, który mimo krótkiej przerwy nie stracił nic ze swojej formy.



Komentarze