Wydarzenia

VMAs – czy na pewno wszystko zarejestrowałeś?

Data: 29 sierpnia 2011 Autor: Komentarzy:

logo2co

Jako iż ostatnio na stronie pojawiało się za dużo wpisów z kategorii „bla bla bla”, postanowiliśmy się zmobilizować i skupić na muzyce. Jednak kiedy Adrian Fulneczek prowadzący bloga niska-kultura poprosił nas o zapewnienie większego rozgłosu jego relacji z tegorocznej gali VMA, trudno było oprzeć się pokusie. Tym właśnie sposobem radośnie zmarnujecie kilka minut życia, a przecież mogliście je wykorzystać na rozwój swoich muzycznych zainteresowań – wystarczyło od razu przejść do wpisu niżej. Jeśli jesteście ciekawi, czemu promujemy konkurencję, pozwólcie, że szybko Wam to wyjaśnię.

Na bloga wpadłam przypadkiem, do tego dopiero w lipcu, szukając kogoś, kto by pisał o moim ulubionym CuDim. Okazało się, że ten, kto to wszystko napisał, gusta ma podobne do moich – a więc ma u mnie szansę na opinię fajnego człowieka. Do tego blog wydał się wyjątkowo sympatyczny: niewyjustowany tekst i umieszczanie klipów razem z hasłem „Jeśli jeszcze nie znacie…” nie rażą, gdyż treść jest wyjątkowo ciekawa. Sam autor reklamuje swoje dziecię tymi słowami: „O wszystkich wytworach kultury, których nikt nie chce nazywać kulturą wysoką”. Bardzo to wszystko przyjemne, biorąc pod uwagę, że dużo dostajemy stron poświęconych kulturze bardzo niskiej oraz wiele tej dużo wyższej (i tu bym zaliczyła Soul Bowl), a zdecydowanie za mało o pośredniej. To właśnie dostaniecie na stronie niska-kultura.blog.pl. Dostaniecie pewnie o wiele więcej, gdyż blog nie zamyka się tylko w branży muzycznej. Każdy znajdzie coś dla siebie – a to o filmach, a to o zdjęciach. Dosyć promocji, przejdźmy do relacji…

VMAs 2011 – spostrzeżenia dziecka MTV

Beyonce przyznała, że jest w ciąży, Lady Gaga była mężczyzną przez cały wieczór noszącym tylko jeden strój, Chris Brown (!) musiał ratować niski poziom występów na żywo, a Justin Bieber dziękował całej (Świętej) rodzinie.

Poniżej kilkanaście spostrzeżeń poczynionych i odnotowanych w czasie oglądania MTV Video Music Awards 2011.

1. Jay-Z rozmawiający przez komórkę w trakcie otwierającego VMA występu Gagi. (Jak to skomentował ktoś na moim koncie w portalu społecznościowym Facebook) Baller.

2. Występ duetu JayWest był straszny. Panowie zaprezentowali oczywiście „Otisa”, ale zawodziło nagłośnienie, a poza tym ich „występ niespodzianka” wrzucono na prawie sam początek rozdania nagród bez dobrej zapowiedzi i rozgrzania fanów. Tracić taki potencjał to grzech, szczególnie, że przecież ostatnim razem na VMA Kanye odzyskał władzę nad światem swoim prawdziwym „występem niespodzianką” i debiutem „Runaway”.

3. Brak prowadzącego jest błędem

4. Strój Nicki Minaj. Wygooglajcie to.

5. Katy Perry jest naprawdę ultra-słodka, ale mówienie prawie piszczącym głosem podczas zapowiadania występu, że „a teraz wystąpi moja ulubiona wokalistka (aaaa) Adele!” nie było cool. Przyznaj się lepiej, że dwa lata temu tak samo jak reszta świata nie miałaś pojęcia o jej istnieniu. Ok, może i Adele było jedną z niewielu osób, która podczas niedzielnej gali pokazała, że potrafi śpiewać, ale mimo wszystko…

6. Katy Perry odbierająca nagrodę za najlepszą ‚kolaborację’ z Kanye Westem i jej żarcik o tym, że może Kanye chciałby jej teraz przerwać. Trzeba przyznać, że Yeezy przyjął go ze sporą skruchą.

7. Justin Bieber odbierający nagrodę za Best Male Video i jego „nie chcę podziękować tylko Bogu, ale też Jezusowi” (jest taki odcinek South ParkuJonas Brothers, rozdającymi pierścienie czystości na zlecenie Myszki Mickey przyznającej, że w ten sposób Disney sprzedaje sex małym dziewczynkom nie wzbudzając podejrzeń – i ten odcinek chyba podsumowuje to najlepiej).

8. Zazwyczaj wstydzę się Chrisa Browna, ale jego występ na VMA był prawdopodobnie najlepszym całego wieczoru. Jeśli on musi podnosić poziom całości, to chyba o czymś świadczy. (Ps. Kanye oglądał całe jego show na stojąco, oczywiście zasłaniając osobom w rzędach drugim i trzecim – Adele i takie tam, ale cóż… z jakiegoś powodu siedzi przecież w rzędzie pierwszym.)

9. Nie przepadam za Beyonce, więc trudno mi przyznać, że jej występ też warto zobaczyć. Mogę tylko powiedzieć, że kołysała i podrygiwała do niego Adele – to chyba wystarczająco dobra rekomendacja? Więcej! Ta old-schoolowa miłosna propaganda sprawiła, że Kanye West przytulił na moment męską wersję Lady Gagi. No homo. Yo.

(No dobrze, występ Beyonce i następujące po nim pokazaniu światu, że jest głodna/że w jej łonie rośnie potomek Jay-Ziego chyba jednak wypada zobaczyć).

10. Ilość wulgaryzmów, które MTV musiało ocenzurować podczas mowy debiutanta Tylera, The Creatora i jego szalonego gangu. „Marzyłem to tym $#$#%#$ od kiedy miałem 9 lat” też było słodkie.

11. Gaga wygrywa Best Female Video (jako Male…) za „Born This Way”, co jest najlepszym dowodem na to, że Beyonce zepsuła teledysk do „Run The World”. W porównaniu piosenek nie powinna mieć szans. I jeszcze jedno. Gaga: „Podobno wygrałam wcześniej nagrodę za najlepszy teledysk z przesłaniem. Każdy z teledysków każdego z tych artysów ma @#$#$# przesłanie”. Oj, nie każdy…

12. Dziękuję, że Russel Brand nie popłakał się wspominając Amy Winehouse, nawet zażartował z jej włosów i kilkukrotnie przypomniał, że była szalona. Tak to się powinno robić.

13. Bruno Mars wykonujący kilka Amy’owskich utworów, to był zdecydowanie dobry wybór. Poza sprostaniem muzycznemu wyzwaniu (Bruno pasuje do niej głosowo), dostosował też fryzurę (…i włosowo?).

14. Video Of The Year powędrowało w ręce Katy Perry – nie, nie to gdzie strzela bitą śmietaną z piersi. To drugie, gdzie wszystko dookoła strzela fajerwerkami.

15. Galę zakończył (też słabiuuutki) występ Lil Wayne’a, który zapowiadał Drake. Znany ze swojej romantyczności raper nie zawódł. Na galę odbywającą się nawet w gorącym przecież Los Angeles… przyszedł w swetrze.

Ach ci romatycy…

drakeho

Komentarze

komentarzy