Wydarzenia

M jak Motown #9: Shorty Long „Ain’t No Justice”

Data: 11 października 2011 Autor: Komentarzy:

shorty-long-aint-no-justice-soul

Historię muzyki z Motown najwdzieczniej jest opisywać, stosując podział jej działalności na dwa okresy. Pierwszy: wszystko co powstało przed What’s Going On, drugi: wszystko co powstało po What’s Going On. Nie ma w tym najmniejszej przesady, sztucznego pompowania hype’u na zasadzie, że to jest jest kultowe bo jest kultowe. Album Marvina Gaye’a był rewolucyjny i przemawiają za tym konkrety: warstwa liryczna jakiej nigdy w soulu nie mieliśmy, świeże podejście do muzycznej oprawy, a wracając do motownowskich realiów – triumf wokalisty jako jednostki niezależnej, potrafiącej samodzielnie odpowiedzieć za produkcję swojej muzyki. Wcześniej w wytwórni było jedynie dwóch artystów, którzy sami komponowali i produkowali swoje utwory: Smokey RobinsonThe Miracles, oraz mniej znany Shorty Long (świetny pseudonim, coś jak Biggie Smalls).
Frederick Earl „Shorty” Long odkryty został przez siostrę Berry’ego Gordy’ego (Gwen) i na początek trafił do jej własnej wytwórni, ale obrotny brat szybko przygarnął muzyka (razem z całą wytwórnią siory) do siebie. Muzyka bardzo wszechstronnego – równie dobrze co śpiew ogarniał grę na klawiszach, perkusji, trąbce i harmonijce. Jego wszechstronność niestety na wiele sie zdała i tak wypadło, że wytwórnia nie zapewniła mu zbyt dobrych warunków. Wspomniany we wstępie Marvin Gaye, słynący ze wspierania mniej znanych talentów, był wielkim fanem Shorty’ego i bardzo krytycznie wypowiadał się na temat ignorowania tkwiącego w młodszym koledze potencjału. Po serii udanych, ale niezauważonych singielków Long doczekał się w końcu w 1968 długogrającego albumu. Niestety długo się nie nacieszył tym małym sukcesem, w czerwcu 1969 w wypadku łodzi rzeka Detroit zabrała jego duszę. „Ain’t No Justice” („Nie Ma Sprawiedliwości”) to chyba najlepszy komentarz…

Komentarze

komentarzy