Wydarzenia

M jak Motown #12: Commodores „Nightshift”

Data: 1 listopada 2011 Autor: Komentarzy:

commodores-motown-nightshift-1985-4

Z okazji Wszystkich Świętych i jutrzejszych Zaduszków wspomnijmy dzisiaj tych muzyków, których już z nami nie ma. Pamiętajmy o artystach z Motown Records, których już nie ma na tym świecie. O tych którzy odeszli jakiś czas po tym jak doczekali się spokojnej starości, jak i o tych, którzy raczej żyli szybko i umarli młodo. Pamiętajmy o Marvinie Gaye’u, jednynej tak niezwykłej postaci w historii soulu. Pamiętajmy o jego muzycznej partnerce Tammi Terrell, która miała szansę być naprawdę wielka. Pamiętajmy o tym, jak Michael Jackson wraz z rodzeństwem rozpoczynał swą karierę mając ogromne wsparcie motownowskich legend. Pamiętajmy o Florence BallardThe Supremes, nie zastanawiając się tak jak Nas na Hip Hop Is Dead, czy łzy Diany Ross na pogrzebie Flo były prawdziwe. Pamiętajmy o szalonych osobowościach takich jak David Ruffin albo Rick James, do których piłem na początku wspominając o filozofii „live fast, die young”. Pamiętajmy również o postaciach drugoplanowych – instrumentalistach związanych z zespołem The Funk Brothers, którzy chyba najmocniej ze wszystkich wymienionych poświęcili życie muzyce. Pamiętajmy o tych mniej znanych, którym kontrakt z Motownem nie zagwarantował zasłużonego sukcesu – o części z nich napisałem, o niejednym jeszcze napiszę, tak zęby pamięć o trwała. Do zobaczenia zatem w następnym „M jak Motown”, a teraz zapraszam do odsłuchania utworu jak najbardziej „w temacie”. Znakomity hołd dla tragicznie zmarłego Marvina Gaye’a autorstwa Commodores.

Komentarze

komentarzy