
Jak mówi staropolskie przysłowie „świaaatłooo, nosisz je w sobie”. A skoro tak to możnaby się nim podzielić do czego zachęcają Simbad i Paul Randolph. Połączenie house’u i soulu i sprawa staje się jasna, bez tańca się nie obędzie. Kto słyszał Paula choćby na płycie Jazzanovy czy miał okazję zobaczyć go na żywo, ten wie jaką klasę reprezentuje. Nie inaczej jest i tym razem.


Komentarze