
Dawno temu, za górami za lasami żył sobie Craig David, który w momencie swojego pojawienia się na scenie muzycznej był niczym powiew świeżego powietrza (jak wiadomo, później jego ożywczą aurę wyparła obezwładniająca stęchlizna). Craig był także jednym z niewielu artystów w tamtym czasie, którzy wyczuli potencjał rozkręcającego się internetu. Mówiąc kolokwialnie, Krejdżina miał wówczas jedną z najbardziej wypasionych stron w sieci. Było to w roku 2000, co dla cyberprzestrzeni oznacza całe stulecie. Z tego, co pamiętam najpowszechniejszym wtedy sposobem łączenia się z siecią był stary, poczciwy modem, a o takich wynalazkach, używanych dzisiaj powszechnie do promocji muzyki w sieci, jak itunes, myspacy, itd., można było tylko pomarzyć. Później jednak Davidowi i jego drużynie zapomniało się, ile można zyskać na promocji w internecie. Wypas poszedł w zapomnienie, a oficjalna strona Craiga, wraz z jego podupadającą karierą, na moment nawet skończyła swoją internetową egzystencję. Ale w związku z wydaniem rozliczeniowego albumu Greatest Hits widać, że chłop chce odrobić zapomnianą lekcję. W poniedziałek ruszyła na nowo jego oficjalna witryna, po której cyfrowy Craig elegancko się przechadza. Teraz każdy może mieć kawałek Krejdżiny na swoim talerzu, tudzież ekranie. Odsyłam zatem do źródła, abyście zobaczyli to/go na własne oczy, o TUTAJ. Krążek Greatest Hits miał swoją premierę w poniedziałek, kupisz?


Komentarze